Czy nasze dzieci mogą oglądać „Czterech pancernych i psa”?

in polish •  4 months ago 

Trudne pytanie i chyba nie na czasie, bo które dziecko ogląda dzisiaj tak archaiczne peerelowskie produkcje. Internet zweryfikował dzisiejsze zapotrzebowanie młodzieży, ustalił nowe trendy mody, więc wydaje się, że pytanie przestaje istnieć.

            

Co jednak zrobić gdy dziecko mimo wszystko zetknie się z serialem? Oczywiście nieszczęścia nie będzie, sam wychowałem się na tym relikcie i nic takiego się nie stało po za tym, że moje myślenie ograniczyło się do tego, że wojnę mogliśmy wygrać jednym czołgiem, a wolność i zbawienną rzeczywistość przyniosła nam bratnia armia radziecka. Czas zrobił swoje, dał do myślenia i wyprostował skrzywioną historię oraz fana nieustraszonych pancerniaków. Dzisiejsza rzeczywistość zapewne po zetknięciu się naszego dziecka z załogą Rudego pozwoli inaczej interpretować tę wojenną historię, ale czy na tyle by odróżnić filmową fikcję od prawdy. Jak postępować, co robić by nie spaczyć naszej historii, obronić przed tym nasze dzieci i odrobić lekcję z tak niemodnego dzisiaj patriotyzmu. Takie fałszerstwa są na porządku dziennym w mniejszym lub większym stopniu, sami im ulegamy pod wpływem emocji, czy braku należytej wiedzy, niestety nie uciekniemy od tego. Ktoś, kiedyś powiedział, że: „Historię piszemy z perspektywy dnia dzisiejszego”. Bolesna prawda? Odpowiedź należy do was. Na pewno według tej reguły pułkownik Janusz Przymanowski napisał scenariusz „Czterech pancernych i psa". Proces manipulacji historią w okresie PRL osiągnął apogeum do tego stopnia, że ze zbrodniarzy robiono bohaterów narodowych, a autentycznych ojców narodu bestialsko mordowano. Tego oczywiście nie znajdziemy w serialu, ta wojenna idylla niczego takiego nie pokazuje, wiele pytań zostaje tam bez odpowiedzi, a wymyślony przez komunistycznego propagandzistę scenariusz nie ma nic wspólnego z wojenną rzeczywistością. Bezsprzecznie znajdziemy tam pozytywne akcenty, które idealnie kształtują młode pokolenia m.in. męską przyjaźń, braterstwo, odwagę, frontową miłość, cały wachlarz dobrych cech jakimi chcielibyśmy obdarzyć naszych wychowanków, ale forma przekazu na dzień dzisiejszy jest nie do przyjęcia. Zafałszowanie historii przybiera tu monstrualne rozmiary, a przedstawienie wojny w formie niezapomnianej przygody to chyba największa skaza tego filmu. Nauczyliśmy się szydzić z wszystkiego, wyśmiewamy i kpimy z rzeczy przerażających, czy to w pewnym stopniu nie pokłosie właśnie takich obrazów, które traktują wojnę jak przygodę i sposób na życie. Choć w serialu nie brakuje dramatycznych scen, wojna nie jawi się w nim jako okrutna pani, lecz przyjaciółka z którą można iść pod rękę. Po takiej dawce wojennych przygód młody człowiek ani na chwilę nie zatrzyma swoich myśli na okropieństwach jakich dostarczyła ta najstraszniejsza z wojen, ani nie wyciągnie właściwych wniosków. Ta wojenna farsa może go jedynie przekonać, że to dobra zabawa.



Czy chcielibyśmy, aby nasze dzieci uczestniczyły w takiej formie rozrywki? Po obejrzeniu tego serialu zapewne nie jeden młody człowiek chciałby zasiąść za sterami Rudego i walczyć z faszyzmem. Film miał taki przekaz, ale czy był on właściwy? Tu nie chodzi o gloryfikowanie postaci, ani wzniosłych zachowań, to gloryfikacja wojny samej w sobie. Taka interpretacja wojny to nie tylko dowód na zakłamywanie historii i rzeczywistości, ale wyraz rosnącej hipokryzji w szeroko głoszonych hasłach z tamtego okresu „Nigdy więcej wojny!”. Wojna ma odstraszać, nie możemy jej polubić, ani zakochani w bohaterach serialu spoglądać na wojnę przez pryzmat dobrej przygody. Co zrobić, żeby taka forma przekazu nie dotarła do najmłodszych? Tego nie unikniemy, zakazany owoc zawsze smakuje najlepiej, ignorancja tego zjawiska jest jakimś sposobem, ale czy świadomy rodzic może pozostawić młodego człowieka z tak perfidną manipulacją wojennej rzeczywistości i prawdy historycznej. Taka bierność zachowań z naszej strony w konsekwencji prowadziłaby do niepamięci o kresach, deportacjach, wywózkach, łagrach, Katyniu, żołnierzach wyklętych. Właściwy odbiór tej wojennej przygody to szeroko pojęte zadanie nie tylko dla rodziców, ale również wychowawców młodzieży. To idealny przykład do nauki historycznej manipulacji, a zarazem przedstawiania rzeczy jakimi nie są. Jesteśmy mądrzejsi od naszych rodziców, którzy w znacznej mierze wierzyli w realizm przedstawiony w serialu albo musieli wierzyć. My mamy wybór i szeroki dostęp do narzędzi ukazujących nam prawdziwe oblicze konfliktu i sztucznie spreparowanej przyjaźni polsko – radzieckiej. To na nas spada bezpośrednio obowiązek i pośrednio na szkoły, żeby za pomocą tego rodzaju dzieł ukazać proces indoktrynacji jaki zachodził w społeczeństwie, pomimo że nacechowane były po brzegi wartościowymi treściami, cel miały zgoła inny.

Zapewne ktoś powie, że demonizuję problem, bo dzisiaj nasze dzieci narażone są na duże większe zagrożenia niż niewinny wojenny serial. Podobnym problemem mogą być gry online, gdzie młody człowiek może poczuć się jak jeden z pancerniaków albo strzelać jak Janek Kos ze snajperki do Niemców. Wirtualna rzeczywistość daje jeszcze większe możliwości, tam młody człowiek może wejść w skórę bohatera i wziąć swoje wirtualne życie we własne ręce. Nie możemy jednak popadać w skrajność, nie obronimy dziecka przed złem całego świata, nie stworzymy mu parasola ochronnego, ale możemy mu wskazać właściwą drogę między kroplami deszczu, który nieustanie będą na niego padały, czy to w formie przekazu filmowego, książkowego czy internetowego.    

               

Fenomen „Czterech pancernych i psa” to znakomity przykład na to jak można bawić się historią oraz jak oszukiwać społeczeństwa pod płaszczem dobrej zabawy. Mam nadzieję, że na przykładzie tego serialu nikt nie będzie się już uczył historii. Polscy pancerniacy w T-34 to mit. Załogi czołgów I Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte składały się głównie z oficerów i żołnierzy rosyjskich o polsko brzmiących nazwiskach, potrzebna kadra do obsadzenia maszyn została wymordowana, albo opuściła ZSRR z Armią Andersa, ale to już zgoła inna historia. Pamiętajmy o tym za każdym razem, kiedy włączymy telewizor, a z głośników słyszymy nieśmiertelne „Deszcze niespokojne (…)” Agnieszki Osieckiej. 

              

Zdjęcia pochodzą z:
https://www.dziennikwschodni.pl/kraj-swiat/dzis-rocznica-premiery-serialu-czterej-pancerni-i-pies-co-o-nim-wiesz-quiz,n,1000198936.html
https://pl.delfi.lt/rozrywka/czterej-pancerni-i-pies-w-hollywood.d?id=60415261
https://pixabay.com/pl/deszcz-dziecko-wypoczynek-po%C5%82ow%C3%B3w-2761768/
https://samequizy.pl/jak-dobrze-znasz-serial-czterej-pancerni-i-pies/

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Świetny tekst! Szkoda, że tag #pl-filmy się nie zmieścił...

Sam jako dzieciak uwielbiałem ten serial. Czytałem nawet książkę. Dopiero gdy podrosłem i nabyłem trochę więcej wiedzy zrozumiałem, jak ta produkcja odbiegała od prawdy. Jakim propagandowym tworem był ten serial...

·

Dzięki. O tagu #pl-filmy po prostu zapomniałem.
Pozdrawiam

Witaj świetny artykuł:)

Twój post został podbity głosem @sp-group
kurator @pdj85coexist

·

P.S. Zapomniałam dodać ;)
Ale Janek to był przystojniak! 😉

!tip 0.2

🎁 Hi @jo-hannes! You have received 0.2 STEEM tip from @fervi!

@fervi wrote lately about: Przedłużanie Życia - Tematy Tygodnia Feel free to follow @fervi if you like it :)

Sending tips with @tipU - how to guide :)

Co do przekazu to dodałbym, że sugeruje on iż wojna to przygoda a nie koszmar. Że nie taka straszna. Ludzi pamiętający ten koszmar ubywa, a młodych nie interesują ich relacje. Wydaje mi się, że wojnę traktują jako coś abstrakcyjnego niczym trojańską. Jako dziecko bawiłem się jeszcze w latach 50 tych w lejach bombowych i wychowany na polskich dramatach wojennych. Owszem, jak inni oglądałem 4 Pancernych jako film przygodowy ale uważam, że wojny nie należy pokazywać od strony przygody lecz koszmaru. Beztroskich mileniasków zapraszam na stare, polskie filmy wojenne a szczególnie polecam Kanał.

·

Kanał to już inny przekaz. Sądzę, że mało kto z młodych ludzi widział ten film, a szkoda. Dziw bierze, że Wajdzie udało się zrealizować wtedy taki obraz.
Dziękuję. Pozdrawiam