A to ci historia! Dlaczego polscy piloci nie chcieli wziąć udziału w bombardowaniu Drezna?

in polish •  3 months ago 

Jeśli Niemcy mnie teraz dorwą, nie będę nawet wiedział, za co umieram. Za Polskę, za Wielką Brytanię czy za Rosję?”    



Zainspirowany postem „Zdarzyło to się... 74 lata temu, czyli bombardowanie Drezna” użytkownika lesiopm i jednocześnie będąc świeżo po lekturach książek takich jak „Rzeźnia nr 5” i „Paragraf 22”, które niejako wtapiają się w temat Drezna oraz postawy i zachowań pilotów w czasie II wojny światowej, postanowiłem nie rozwijać apokaliptycznego tematu stolicy Saksonii, lecz skupić się na sprawie polskiej. Wątek polskich pilotów przewija się w licznych artykułach mówiących o bombardowaniu Drezna z 13 na 14 lutego 1945 roku. Nie rozumiany, traktowany lakonicznie i jako ciekawostka historyczna, nie oddaje tragizmu sytuacji w jakiej znaleźli się polscy żołnierze wchodzący w skład Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Do zrozumienia i poczucia problemu polskich pilotów należałoby wejść w skórę naszych rodaków, ale również cofnąć się do wydarzeń poprzedzających naloty na Drezno mianowicie do konferencji jałtańskiej trwającej od 4 do 11 lutego 1945 roku, spotkania przywódców koalicji antyhitlerowskiej przywódcy ZSRR Józefa Stalina, premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla oraz prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta, którzy podjęli na niej decyzję o powojennym losie Polski. Ta decyzja była głównym i jedynym pretekstem, aby polscy lotnicy odmówili wzięcia udziału w nalotach na Drezno. To nie defetyzm, lęk przed śmiercią, strach, czy jakiekolwiek problemy moralne co do rozkazu dowództwa były przyczyną buntu Polaków na odprawie przed lotem 13 lutego. Stacjonujący Faldingworth w środkowej Anglii 300. Dywizjon Bombowy im. Ziemi Mazowieckiej miał brać udział w pierwszej fali ataku i naturalnie nie stanowiłoby to dla naszych pilotów żadnego problemu, gdyby nie znali postanowień wielkiej trójki. Pech chciał, że BBC opublikowało te ustalenia tuż przed odprawą lotników. Poirytowany angielski oficer prowadzący odprawę nie rozumiał zachowania żołnierzy, którzy wcześniej usłyszeli, że sojusznicy za których piloci oddawali życie oddali Polskę pod sowiecką strefę wpływów, a większość z nich wraz z utratą kresów wschodnich straciło swoje domy na zawsze. Nasi bohaterowie w naturalny sposób odreagowali zdradę jakiej dopuścili się alianci, a słowa brytyjskiego oficera, że nalot na Drezno ma za zadanie wsparcie działań Armii Czerwonej przelało szale goryczy do tego stopnia, że prawie doszło do rękoczynów. W większości wyrwani z „nieludzkiej ziemi”, z sowieckiego systemu łagrów, bestialstwa, głodu i zimna wiedzieli jakiego rodzaju wolność niesie ze sobą Armia Czerwona i widzieli daleko idące konsekwencje takich postanowień. Odmowa wykonania rozkazu trzech z trzynastu załóg dywizjonu, otwarty bunt, wściekłość oraz determinacja nie rozumiana przez Brytyjczyków mogła prowadzić wprost do rozwiązania jednostki i w konsekwencji do sądu polowego. To czy dowódca bazy wezwał żandarmerię trudno dzisiaj potwierdzić, aczkolwiek możemy o tym przeczytać w różnych publikacjach. Konflikt załagodził dopiero dowódca dywizjonu mjr. pil. Bolesław Jarkowski, po długich namowach przekonał pilotów pochodzących z Kresów Wschodnich do udziału w misji, jednak jedna załoga pochodząca z Wileńszczyzny nie wystartowała.   



Kapitan Czesław Blicharski pochodzący z Tarnopola po latach relacjonował to zdarzenie: „Starałem się nie podchodzić do tego uczuciowo. Ważniejszy był żołnierski obowiązek. Nie ukrywam jednak, że leciałem nad Drezno z ciężkim sercem. W końcu utraciłem ojczyznę”.

To wielka tragedia, że w jednej chwili na mocy postanowień jałtańskich utracono ojczysty kraj, dom rodzinny i wszystko to za co lotnicy przelewali krew. Długa droga jaką przebyli z sowieckich łagrów na Zachód by walczyć za ojczyznę, w tym momencie stała się drogą donikąd i bez powrotu. Oni już zaznali sowieckiego buta i nie wyobrażali sobie wracać do Polski pod rządami Sowietów, a tym bardziej wspomagać na froncie swojego byłego prześladowcę. Kresowiacy inaczej rozumieli Polskę. Polska z granicami na linii Curzona traciła połowę swego dotychczasowego terytorium, okrojona i zniewolona przez Sowietów, dla naszych żołnierzy pochodzących z kresów stała się nie do zaakceptowania. Dowodem wstrząsu jaki przeżywali nasi żołnierze są nie tylko wydarzenia Dywizjonu 300. Cała armia polska na zachodnim froncie stanęła przed faktami dokonanymi, czego wynikiem nie tylko była chęć zaprzestania działań wojennych, ale liczne samobójstwa głównie wśród żołnierzy pochodzących z kresów. Zdradzona Polska miała sobie znaleźć nowe miejsce w Europie pod nadzorem znienawidzonego sąsiada. Taki scenariusz zdarzeń napisały postanowienia wielkiej trójki, które dla prawdziwych patriotów były nie do przyjęcia. Co szeregowy polski żołnierz mógł zrobić i co czuł po raz kolejny zdradzony, osamotniony oraz pozostawiony tym razem na pastwę Stalina. Zachowania naszych lotników i żołnierzy to reakcje jak najbardziej ludzkie, które w szerokiej mierze możemy usprawiedliwić, to nie brak chęci walki z wrogiem, strachu przed śmiercią, której lotnicy spoglądali w oczy podczas każdego lotu bojowego. W żelazne nerwy i wielką odwagę musiał być uzbrojony każdy z nich. Jak ciężka służba była w lotnictwie bombowym może świadczyć fakt, iż od 1942 roku Polakami były obsadzone cztery dywizjony bombowe 300, 301, 304 i 305 biorące udział w większości brytyjskich nalotów. Do końca wojny przetrwał tylko Dywizjon 300 jako formacja bombowa. Zginęło półtora tysiąca członków załóg, a kilkaset wzięto do niewoli, niestety nie było ich kim zastąpić. Trudno tu mówić o jakichkolwiek zahamowaniach, niechęci czy defetyzmie z polskiej strony. Polski żołnierz po raz kolejny zdał egzamin, pomimo że wielokrotnie zdradzony, twarz zachował do końca. Trudno nie przytoczyć tu fragmentu listu napisanego przez jednego z polskich lotników z Dywizjonu 300 Magierowskiego, chyba najsłynniejszych cytatów, które wyraźnie przedstawiają beznadziejną sytuację, dramat i tragedię jaką obdarzeni zostali nasi bohaterowie buntu:
Tej nocy mamy atakować Drezno, jako wsparcie dla Armii Czerwonej. Nie byłoby w tym niczego wyjątkowego, gdyby nie to, że mamy wykonać takie zadanie w chwili, gdy nasze serca krwawią po kolejnym rozbiorze Polski dokonanym w Jałcie. Może to dobrze, że Bogdan nie żyje – nie przeżyłby tego: Lwów, który nigdy nie był rosyjskim miastem, arbitralną decyzją przekazano Rosji! Pomyśl tylko, ja i tak wielu innych wędrujących po świecie, uciekających jak przestępcy, głodujących, ukrywających się w lasach – wszystko po to, by walczyć za… co? Za to, że nie będziemy mogli wrócić do naszego rodzinnego miasta, ponieważ ono po prostu przestało istnieć. Czego można więcej oczekiwać? Linię Ribbentrop-Mołotow nazwano linią Curzona i świat jest zadowolony. Pół Polski oddano jako prezent. Drugą połowę skazano na włączenie do »wschodniej sfery wpływów«, tak jakby to była bezludna wyspa na Arktyce lub część Sahary. Byłem raz w Związku Sowieckim i to mi wystarczy do końca życia. Zarządzono wypady, więc zaraz lecimy – mówią, że tak trzeba – chociaż w naszych sercach są złość i rozpacz. To zabawne uczucie, ale czasem zastanawiam się, czy to wszystko ma sens. Jeśli Niemcy mnie teraz dorwą, nie będę nawet wiedział, za co umieram. Za Polskę, za Wielką Brytanię, czy za Rosję?”.   



Jak w jednej chwili zbombardowane Drezno legło w gruzach, tak to o co walczyli polscy żołnierze zostało pogrzebane pod postanowieniami jałtańskimi. Zdrada bolała z pewnością bardziej od klęski.   Czy przelana krew poszła na marne? Takie pytania zapewne stawiali sobie nasi żołnierze i choć wiedzieli, że nie wrócą do wolnej Polski sojusznicze zobowiązania wykonywali do końca.    

Cierpiałem. Żołnierz powinien po wojnie zdać karabin i wrócić do bliskich. Tyle nam się należało za te sześć lat… Jeśli płonie dom, to zostaje choć ziemia. Twoja ziemia po ojcu. Walczyłem o Polskę, ale też o ziemię ojczystą. Czyli o Stryj. I zostałem bez niczego. Trafiłem do obcych. Usłyszałem, że mój Stryj to ZSRR.  Czy poleciałby wtedy bombardować Drezno, gdyby jemu wydano rozkaz? – Poleciałbym. Odmowa wykonania rozkazu była by nieuczciwa.” Józef Zubrzycki mechanik, drugi pilot dywizjonu 300.   

Źródła:
https://cozahistoria.pl/koniecznosc-czy-akt-barbarzynstwa-naloty-dywanowe-na-drezno/ http://blogpublika.com/2017/02/14/13-14-lutego-1945-r-aliancki-nalot-na-drezno-final-ofensywy-bombowej-przeciw-iii-rzeszy/ http://301.dyon.pl/txt/wspomnienia.musialem.myslec.jak.maszyna.2.html http://3droga.pl/historia/adam-busse-bombardowanie-drezna-1314-ii-1945-r/  https://forum.odkrywca.pl/topic/648265-drezno-1945-oczyma-pilota-dyw-300/   

Zdjęcia pochodzą z:
http://www.nowastrategia.org.pl/mit-zaklamanie-drezna-nocy-przedwalentynkowej-ow-1945/
http://www.tvp.pl/historia/v4tvp-historia/v4patronaty-tvp-historia/300-dywizjon-bombowy-ziemi-mazowieckiej/6451233
http://archiwum.zachod.pl/radio-zielona-gora/kultura/fotografie-dywizjonu-300-w-gorzowskim-archiwum/

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

!tipuvote 0.4 hide

Congratulations @jo-hannes! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You made more than 50 comments. Your next target is to reach 100 comments.

Click here to view your Board
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Do not miss the last post from @steemitboard:

Valentine challenge - Love is in the air!

Support SteemitBoard's project! Vote for its witness and get one more award!