Powieściowy kult indywidualizmu.

in #polishlast year

Przez wzgląd na obowiązki zawodowe długo nie miałem czasu, ani siły, przyznać muszę, aby coś tutaj napisać. Za to w głowie cały czas tkwiły refleksje związane z dwoma zapoznanymi w poprzednim roku powieściami.

"Źródło" (Fountainhead) autorstwa Ayn Rand zrobiło na mnie pierwszorzędne wrażenie. I przesłanie i treść spowodowały, że w dość krótkim czasie pochłonąłem tę stosunkowo obszerną (ok. 800 stron) lekturę. Ci z Was, którzy znają prozatorską twórczość Ayn Rand, powinni już w tym momencie domyślić się, skąd wziął się mój nick. Pierwotnie miał brzmieć jak imię i nazwisko głównego bohatera tej właśnie powieści - architekta Howarda Roarka. Okazało się, że jest zajęty. Wolny był jeszcze Hank Reirden. To jednak jedna z postaci drugiej z powieści Rand.

O co chodzi w "Źródle"? W skrócie rzecz dzieje się na styku środowisk architektonicznych (choć ogólnie można powiedzieć, że artystycznych) i opiniotwórczych. Niezwykle zdolny architekt - Howard Roark właśnie pragnie podążać własnymi ścieżkami, nie zważając na okresowy brak pieniędzy i przymus wykonywania prac nie związanych z wyuczonym zawodem i swoimi zdolnościami. Ważniejsze jest jednak działanie w zgodzie z własnymi przekonaniami, nie tylko na architekturę, ale na życie w ogóle. Obrazem tego drugiego jest jego stosunek do miłości ucieleśnionej tutaj w postaci Dominique Francon. Zimna i przesiąknięta złem tego świata (przynajmniej na pierwszy rzut oka), ale jednocześnie piękna i inteligentna. Miłość Roarka do niej ociera się czasami o masochizm.

Z drugiej strony mamy Petera Keatinga, również architekta. Tym razem jednak otrzymujemy postać absolutnego karierowicza i oportunisty. Gdzieś przeczytałem, że to postać obślizgła. Nie, za takową uchodzić winien Ellsworth M. Toohey - przebiegły i niezwykle inteligentny, a przez to wpływowy, autor i publicysta piszący dla najpoczytniejszego dziennika w ramach powieści Rand. To rodzaj szarej eminencji, budzącej, przynajmniej u mnie, jak najgorsze skojarzenia.

Wymienić jeszcze wypada Gaila Wynanda, właściciela owego dziennika. Człowieka nad wyraz bogatego, który z rywala Roarka, staje się jego przyjacielem. Postaci w tej powieści jest zdecydowanie więcej, ale te wymienione odbijają największe piętno na całości. To one tworzą wszechogarniający spór systemów wartości, toczący się przez całą niemal akcję.

Powieść jest oczywiście wielowarstwowa. Dla jednych (jak dla mnie) będzie to traktat filozoficzny podany w przystępnej formie. Traktat mówiący o indywidualizmie, świecie kapitalizmu, obiektywizmie (czyli filozofii stworzonej przez Rand). Dla innych może to być powieść o trudnej miłości, pewnie też dziwnej. Dla jeszcze innych głównym atutem może być wartka akcja - wg mnie trudno się nudzić. Znajdą się też oczywiście krytycy tej powieści. To oczywiste, że postaci są przerysowane, wyidealizowane, pochodzą nie z tego świata. Oczywiście, że powieść opisuje nierealny świat, którego nigdy nie spotkamy, nie zrealizujemy tych ideałów. Ale ideały już takie są - ich się nie realizuje, lecz do nich zbliża. Im bliżej, tym lepiej. Ayn Rand o co innego tutaj chodziło, jak na mój gust. O pokazanie, że samozaparcie może prowadzić do realizacji siebie, własnego systemu wartości, nawet przy różnych przeciwnościach losu. I o to, że indywidualizm i kapitalizm nie są siłami destrukcyjnymi, lecz twórczymi.

Na koniec jeszcze jedna rzecz. Powieść doczekała się ekranizacji. I to dość szybko. Wydana w 1943 roku, już w 1949 została przeniesiona na ekrany kin. Rolę Howarda Roarka zagrał Gary Cooper, a Dominique Francon Patricia Neal. Film jest oczywiście czarno-biały. Twórcy długo poszukiwali odtwórców głównych ról, bo idee prezentowane przez Ayn Rand nie cieszyły się specjalną sympatią w ówczesnym Hollywood (w dzisiejszym z resztą chyba również). Z dzisiejszej perspektywy obraz wydaje się nazbyt sztucznie zagrany. Trzeba jednak porównywać go z filmami sprzed 70 lat. Trudnością, jak można zobaczyć, była również obszerność powieści. Cięcia wątków spowodować mogą niezrozumienie przesłania autorki. Przykładowo bardzo słabo pokazany jest E. M. Toohey. Poniżej zamieszczam trailer filmu.


a następnie kluczową scenę - przemówienie sądowe Roarka (kto chce przeczytać, a zna angielski, niech się powstrzyma przed obejrzeniem:-)).

Przyznać muszę, że po przeczytaniu tego przemówienia, uroniłem łzy.

Sort:  

!tipuvote 0.1 hide

Seems that you have no deposit. Plase send any amount of SBD or STEEM to @tipU to use @tipU services :)

Congratulations @hankreirden! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You received more than 500 upvotes. Your next target is to reach 1000 upvotes.

Click here to view your Board
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Do not miss the last post from @steemitboard:

Valentine challenge - Love is in the air!

Support SteemitBoard's project! Vote for its witness and get one more award!

Coin Marketplace

STEEM 0.22
TRX 0.02
BTC 11579.33
ETH 386.33
SBD 1.04