Z pamiętnika hydraulika cz.1

in #polish3 years ago (edited)

hydr.jpg


„Jednak trzeba było poczekać, aż skończysz….”


Mieszkanie w bloku, robimy przeróbki instalacji centralnego ogrzewania (pod ciśnieniem).
Udało się zamrozić rury, ucinam i gwintuje.
Następnie nawijam gwint pakułami i smaruję pastą.
Wychodzę do drugiego pomieszczenia gdzie zostawiłem skrzynkę z narzędziami, biorę co potrzebuję (mufa, korek stalowy i żabki do przykręcenia tego).
Kolega przechodzi obok mnie i mówi że wyłączył zamrażalkę do rur, ja trochę zdziwiony mówię, że przecież powinna chodzić dopóki tego nie skończę. A on że, przecież już mam wszystko przygotowane i muszę tylko przykręcić.

Podchodzę do rurki i jak nie wystrzeli korek z lodu, a zanim woda…

Rzuciłem się aby szybko przykręcić mufę z korkiem…
Moja szybka reakcja sprawiła że nic nie zostało zalane - prócz oczywiście mnie…
Ciuchy mokre , głowa cała mokra…
Ale wszystko inne prawie całkowicie suche… spojrzałem tylko na kolegę, on z uśmiechem na twarzy :

„…hmm faktycznie zamrażalka powinna chodzić dopóki tego nie skończysz…”


„Może herbaty ?”


Pojechaliśmy do małego salonu fryzjerskiego na wymianę podgrzewacza do wody.
Jak to zwykle bywa, podczas pracy – zaproponowano nam herbatę.
No to robimy sobie małą przerwę –wypijamy herbatkę i działamy dalej. Uwinęliśmy się dosyć szybko i powoli zaczynamy pakować narzędzia.

plumber-2788334_640.jpg

Podchodzi do nas właścicielka salonu :

-Czy moglibyście panowie jeszcze zobaczyć co z umywalką w pomieszczeniu socjalnym, bo słabo woda z niej schodzi ?
-Ok, nie ma problemu.

Wszystkie fryzjerki nagle uciekły z pokoju socjalnego, rumieniąc się przy tym na twarzy (myśleliśmy, że to nasz urok tak na nie zadziałał). Sprawdzamy co z umywalką – woda praktycznie nie schodzi.

Rozbieramy syfon – a tam 8 całych torebek od herbaty i zbita masa fusów od kawy, reszty nie staraliśmy się już identyfikować.
Jakby ktoś to kijem tam upychał.

Wychodząc poinstruowaliśmy Panie o tym czego nie należy wyrzucać do odpływu umywalki - niczego nie należy wyrzucać ;)

Panie – znów czerwone na twarzy, grzecznie podziękowały nam za odetkanie umywalki.
Pożegnaliśmy się i wyruszyliśmy ku zachodzącemu słońcu.
AHOJ PRZYGODO!!!


„Styropianowy fort”


Przyjechaliśmy o 8:00 na budowę domku jednorodzinnego - robić instalacje wod.-kan.
O 8:15 miał być właściciel, aby ustalić z nami szczegóły.

Na miejscu była już ekipa od ociepleń.
Przywitaliśmy się z ekipą i zapytaliśmy, czy już jest właściciel.

Zdziwieni, że ma być, wpadli trochę w panikę. Powodem tego był lekko niedysponowany pracownik, który leżał na kawałku styropianu nie dając oznak życia. Ale panowie zachowali zimną krew, przesunęli kolegę w kąt jednego pomieszczenia i „zabudowali” go paczkami ze styropianem.

Chwilę później przyjechał właściciel, rozmawiał z nami, dokładnie obok „tych” paczek ze styropianem, nieświadomy że za nimi leży skacowany pracownik, ekipy od ociepleń.

styropian.jpg


Dajcie znać czy to Was zaciekawiło.


Komentujcie.




Moje poprzednie "publikacje":

Wpis o oszuście z OLX, znajdziesz go o --> TU
Wpis z krótkimi historiami z wizyt w przybytkach polskiego NFZ --> TU

test2.png

Sort:  

"Zwykłe sprawy życia codziennego ciekawie napisane.Na budowie panowie po jednym za zdrowie 🍻

Dzięki za miły komentarz! Mimo że wydaje się że to relikt przeszłości to, jeszcze dużo takich "ekip" które lubią sobie dać w gaźnik :D

Jednym słowem masz wesoło w pracy ;) :)

Czasami aż za bardzo :D

Moze te Panie celowo zapchały odpływ .... hmmm ? :)

Nie wiem, ale byliśmy zaskoczeni to była tak malusia umywalka z krateczką na odpływie. Do dziś nie wiemy jak one te torebki po herbacie w całości tam wepchnęły.

to sprawa dla detektywa ;)

Dobre! Pisz więcej :)