Od prehistorii do współczesności - moja autostrada systemów

in #polishlast year

Z okazji zbliżających się świąt postanowiłem powspominać stare dzieje i do mojej głowy weszły wspomnienia z czasów, kiedy to dopiero uczyłem się nauki komputera. Pierwszy system, pierwsza reinstalacja, pierwszy napisany i wydrukowany dokument... to były wspaniałe czasy.

Epoka Windowsa łupanego

Można pod pewnym kątem powiedzieć że jestem chodzącą legendą, ponieważ wszyscy moi znajomi zaczynali od systemu Windows 98 SE (Second Edition) a ja zaczynałem od znienawidzonego przez wszystkich Windowsa ME (Millennium Edition) i do tej pory nie wiem dlaczego ten system jest tak nielubiany - to na nim się wychowałem, na nim się wszystkiego nauczyłem i nie miałem z nim jako nowicjusz większych problemów. Owszem, potrafił od czasu do czasu wyrzucić niebieski ekran śmierci, ale wtedy wyciągało się palec ku magicznemu przyciskowi RESET na obudowie komputera i problem niejako rozwiązywał się sam. To również na tym systemie grałem w takie gry jak Age of Empires oraz Age of Empires II, Setlersi, GTA 2, Extreme Assault i w wiele innych gier, który tytułów nie mogę sobie w momencie pisania tego posta przypomnieć.

1.gif

Źródło. Interfejs Windows ME.

Pamiętam kiedy pierwszy raz udało mi się przeinstalować system - 3 noce nie spałem, ponieważ tak się cieszyłem z dokonania tego wielkiego kroku a moje ego znajdowało się w okolicach orbity Saturna. W tamtych czasach instalacja systemu nie była wcale taka łatwa - należało uruchomić komputer przy pomocy dyskietki, następnie odpowiednio sformatować dysk, załadować program instalacyjny z płyty i dopiero wtedy pojawiał się graficzny instalator. Obawiam się, że wielu dzisiejszych młodych miałoby problem z instalacją Windows 98 jak i Millennium.

7.jpg

Źródło własne. Tak wyglądały kiedyś instalatory systemów Windows.

Kiedy wbiłem kolejny poziom i potrafiłem sam instalować systemy to postanowiłem sprawdzić inne odmiany Windowsa. Najpierw padło na używany przez wszystkich Windows 98 SE i jakoś na moje oko wydał mi się mniej stabilny od Windowsa ME, a potem przyszła pora Windows 2000. Był to system niezniszczalny i aby go zawiesić trzeba było na żywca wyjąć pamięć RAM z komputera albo dysk twardy. Bardzo miło go wspominam i skoro przy nim jesteśmy to należy wspomnieć o jednej, bardzo ważnej rzeczy - kernel NT to tak naprawdę podwaliny wszystkiego, co znamy do tej pory w okienkach. W momencie tworzenia systemu Windows XP Microsoft postanowił połączyć dwie linie systemów - Windows 98 i ME przeznaczone dla użytkowników domowych oraz Windows NT/2000 przeznaczone dla firm, w efekcie czego powstał system, który nawet po zakończeniu wsparcia w niektórych miejscach jest dalej wykorzystywany.

2.jpg

Źródło. Wizualnie Windows 2000 nie różnił się od Windows ME.

Pierwszy romans z linuksem

Po Windows 2000 przyszedł czas oczywiście na Windows XP. Miałem ten system bardzo długo, ale to był też okres pierwszych romansów z linuksem. Miałem kolegę, który korzystał z nieistniejącej już dystrybucji Aurox i opowiadał mi o tym systemie, że jest szybszy od XP, nie ma na niego wirusów, wszystkie programy możesz instalować z jednego miejsca itd. Na szczęście nie był zaślepionym fanatykiem jakich dzisiaj wielu i powiedział również o wadach pokroju, iż nie wszystkie urządzenia będą działać, nie uruchomisz na nim nic z Windowsa i wiele innych, interesujących dla mnie wtedy rzeczy. Był to rok 2007.

Dzień dobry Mandrivo

Postanowiłem zatem z ciekawości sprawdzić co to jest ten linux i zacząłem sprawdzać w sieci co polecają totalnym laikom na początek. Wiele dobry opinii miała swego czasu Mandriva 2007, która korzystała ze środowiska KDE 3 wizualnie bardzo przypominające interfejs Windowsa. Decyzja zapadła.

Pamiętam, że musiałem pobrać 4 płyty CD i z powodu niskiej prędkości internetu pobierałem je przez 4 dni w nocy. Dzieliłem wówczas internet z bratem i aby nie przeciążać mu łącza i nie wzbudzać podejrzeń musiałem zejść do podziemia. Kiedy wreszcie wszystko udało się pobrać i nagrać pliki na płyty CD przestąpiłem do pierwszej w życiu instalacji linuksa.

4.png

Źródło. Instalator systemu Mandriva 2007. Już na etapie instalacji można było dokładnie określić jakie programy chcemy zainstalować.

Moje zdziwienie nie było małe kiedy zobaczyłem instalator - wszystko ładnie opisane, wszystko w trybie graficznym, we wszystkich czynnościach użytkownik był prowadzony za rękę. Efekt końcowy był taki, że system udało się zainstalować i uruchomił się jednak pierwsze zgrzyty pojawiły się 15 sekund po instalacji - nie ma dźwięku. Pierwsze co zainstalowałem to Kadu, odpowiednik Gadu-Gadu dla Linuksa i napisałem do mojego znajomego od Auroxa aby pomógł mi rozwiązać problem. Przez 3 dni i 3 noce walczyliśmy, ale wreszcie udało się uruchomić dźwięk - radość była przeogromna.

3.png

Źródło. Mandriva 2007 ze środowiskiem KDE 3.

Po uruchomieniu dźwięku podłączyłem drukarkę - działa! Bez instalacji sterowników z płytki, od ręki wydrukowała się strona testowa. Podłączyłem skaner - radość w ciągu sekundy zmieniła się w smutek, gdyż skaner nie jest widoczny w systemie. Znów wiadomość do znajomego i znów 3 dni i 3 noce walki - ale walka zakończona sukcesem. Korzystałem z Mandrivy z pół roku i po tym czasie z nieznanych mi obecnie powodów postanowiłem wrócić do Windowsa XP i korzystałem z niego do 2010 roku.

Ubuntu 10.04 LTS niczym Windows 2000

W 2010 roku wyszedł Ubuntu 10.04 LTS, który zauroczył mnie od razu. Jego wygląd przeszedł poważny lifting (widziałem poprzednie wydania, które mi się nie podobały), ja trochę nabrałem świadomości odnośnie systemów Linux i postanowiłem jeszcze raz wypróbować oprogramowanie spod znaku pingwina. Kiedy go zainstalowałem to format zrobiłem dopiero w 2012 roku przy okazji wydania Ubuntu 12.04. 10.04 wspominam najlepiej ze wszystkich wydań Ubuntu jakie ukazały się do tej pory.

5.png

Źródło. Interfejs Ubuntu 10.04 LTS.

Pomimo, że bardzo mocno z nim eksperymentowałem (dalej uczyłem się linuksa) to jakoś nie chciał się zepsuć, w przypadku problemów pomagały wbudowane w systemie narzędzia, ewentualnie poradniki z polskiego forum dyskusyjnego, na którym w tamtych czasach przesiadywałem większość swojego wolnego czasu. Wtedy też zauważyłem praktyczne zalety tego systemu i stawał się on coraz bardziej podstawowym narzędziem pracy. Windows, który był również zainstalowany na komputerze był uruchamiany tylko wtedy, kiedy potrzebowałem coś zrobić do szkoły i nie byłem wstanie wykonać tego na linuksie oraz w momencie chęci uruchomienia gry.

Dzień dzisiejszy

Człowiek był młody, ciekawy świata, to przez maszyny wirtualne przewinęło się kilka systemów. Bawiłem się Debianem, Fedorą, openSUSE, Mintem, Manjaro... naprawdę było tego wiele, aż w pewnym momencie zatrzymałem się na mincie. System bardzo przyjazny, oparty na Ubuntu z ciekawym, autorskim środowiskiem graficznym. Niestety zakończenie tej przygody było bardzo burzliwe i zacząłem się rozglądać za tak zwanymi dystrybucjami ciągłymi. Arch mi nie pasował, Manjaro ze swoją polityką też nie, padło na openSUSE Tumbleweed... i jest on do dnia dzisiejszego na moim komputerze i pełni rolę głównego systemu. Środowisko graficzne to Plasma 5 (dla niektórych KDE).

6.png

Zdjęcie własne. Moje obecne środowisko pracy po pewnych modyfikacjach.

Mieszane środowisko najlepszym rozwiązaniem

Czy przestałem korzystać z Windowsa? Oczywiście, że nie. Ten system mam na drugim komputerze jednak jest on uruchamiany od czasu do czasu oraz mam jeden serwer, który ze względu na oprogramowanie musi działać pod kontrolą okienek. Doszedłem do wniosku, że w dzisiejszym świecie korzystanie tylko z alternatywnego systemu mija się trochę z celem - Windows dalej ma dominującą pozycję na rynku i chcąc nie chcąc należy się z nim liczyć. Może zdarzyć się sytuacja, że trzeba będzie zrobić coś w programie, który działa tylko pod kontrolą Windowsa. Zabawa z Wine bywa zwodnicza gdyż może się zdarzyć, że po kilku godzinach walki aplikacja uruchomi się ale będzie nieużywalna - z tego też powodu preferuje środowisko hybrydowe oparte o Windowsa i Linuksa.

Nikogo nie zmuszaj do Linuksa

Zapewne za to zdanie linuksowi ortodoksi mnie zjedzą, ale taka jest prawda. Jeżeli ktoś dobrze czuje się z systemem Windows, to po co ma zmieniać na coś innego? Po co burzyć świat, w którym ktoś się dobrze czuje? Nie rusza się czegoś, co działa. Jeżeli ktoś zapyta cię o jakiś system przedstaw go w sposób racjonalny czyli ze wszystkimi swoimi zaletami, a przede wszystkim wadami. Mój znajomy powiedział mi o wszystkich wadach i przeciwnościach losu jakie mogą mnie spotkać i raz - nie miałem do niego pretensji, że coś nie działa a przecież miało być super, dwa, nie byłem zaskoczony, że na dzień dobry nie mam dźwięku, bo byłem na to przygotowany, że coś pójdzie nie tak. Jeśli chcesz komuś pokazać coś nowego i automatycznie go do tego nie zrazić, to nie zapomnij wspomnieć o argumentach przeciw.

Wsparcie

Podobało się? Wesprzyj

Sort:  

Czyli Linuksowy młodzik jesteś xd (i komputerowy) :D

Jakby się cofnąć jeszcze pamięcią, to zaczynałem od Commodore 64, ale o nim chcę poświęcić osobny wpis.

Congratulations @docbox! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You received more than 500 upvotes. Your next target is to reach 1000 upvotes.

Click here to view your Board
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

Do not miss the last post from @steemitboard:

Christmas Challenge - Send a gift to to your friends

Support SteemitBoard's project! Vote for its witness and get one more award!

Congratulations @docbox! You have completed the following achievement on the Steem blockchain and have been rewarded with new badge(s) :

You published a post every day of the week

Click here to view your Board
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP

To support your work, I also upvoted your post!

Do not miss the last post from @steemitboard:

Christmas Challenge - Send a gift to to your friends

Support SteemitBoard's project! Vote for its witness and get one more award!