Stacja Dyneburg #7: Pełna kultura.

in polish •  4 months ago

Chodząc ulicami Dyneburga ma się czasami wrażenie, że brakuje tam jednego pokolenia mimo, że statystycznie są oni dość liczni. Są dzieciaki i młodzież, potem "przerwa" z małą ilością ludzi w wieku na oko od 20-25 lat do około 40 i następnie już bardziej widoczni ludzie w średnim wieku i emeryci. Młodzież ma co prawda opcję uzyskania wyższego wykształcenia na Uniwersytecie Dyneburskim, ale częstym kierunkiem jest też posiadająca bogatszą ofertę uczelni Ryga. Łotwa poprzez bycie członkiem UE podobnie jak Polska ma również otwartą drogę wyjazdów do pracy na zachód Europy z czego korzysta wielu obywateli łotewskich, szczególnie młodych, również z Dyneburga i okolic. W ich przypadku najczęstszym wyborem jest Wielka Brytania. Są jednak osoby które zdecydowały się zostać i żyć tutaj. Poznajcie ostatnią osobę z którą udało mi się porozmawiać podczas mojego pobytu w stolicy Łatgalii, rudowłosy kobiecy wulkan pozytywnej energii - Milenę.

Początki.

Ojciec Mileny pochodzi z polskiej rodziny mieszkającej na terenie dzisiejszej Białorusi, po przyjeździe na studia do Dyneburga poznał Mamę Mileny która jest Rosjanką, ale również posiadającą polskie korzenie. Tak więc Milena dorastała w domu gdzie z jednym z rodziców mówiła po polsku, z drugim po rosyjsku. Z czasem poszła do polskiego przedszkola, potem ukończyła Gimnazjum Polskie, a na kierunek studiów wybrała Sztukę w specjalności Menedżer teatralny na Uniwersytecie Dyneburskim, do tego równolegle rozwijała swoje umiejętności sceniczne i teatralne co pozwoliło jej tuż po ukończeniu studiów trafić do Teatru Dyneburskiego gdzie dzisiaj pracuje jako aktorka. Poza tym jest kierownikiem grupy teatralnej "Uśmiechnięta tęcza" w Centrum Kultury Polskiej oraz prowadzącą w programie telewizyjnym "Akcenty Polskie" i konferansjerką na imprezach organizowanych przez dyneburskich Polaków.

Teatr dziecięcy.

Wspomnianą wyżej grupę teatralną Milena prowadzi już od niemal dekady, należą do niej dzieci w wieku od najmłodszych klas szkoły podstawowej do około 14 lat. Wystawiają oni różnego rodzaju przedstawienia, od inscenizacji andrzejek i zapust, przez przedstawienia bożonarodzeniowe, po bardziej skomplikowane formy jak np. ostatnia premiera czyli Legendy Polskie w podwórkowej interpretacji. Wszystko oczywiście w języku polskim co wydatnie wspomaga jego naukę w sytuacji gdy dane dziecko pochodzi z rodziny w której naszego języka używa się niewiele lub wcale. Dodatkowo podopieczni Mileny uczą się takich umiejętności jak występowanie przed publicznością, ruch sceniczny, wymowa i wiele innych które mogą być im przydatne w przyszłości. "Uśmiechnięta tęcza" występuje na ogół w Dyneburgu, od czasu do czasu zdarza im się występować dla polskiej publiczności w innych miejscach na Łotwie, a wśród marzeń grupy jest debiut na scenie w Polsce.

Więcej teatru.

Aktorstwo było dla Mileny po części przypadkiem, po części naturalną drogą. Cały czas czuła więź ze sceną i rozwijała się w tym kierunku m.in. uczestnicząc w kółku teatralnym przy teatrze czy warsztatach teatralnych w ramach Parafiady. Po maturze trafiła na studia które nie były związane co prawda bezpośrednio z aktorstwem, ale posiadały w swoim programie dużo zajęć praktycznych z tej dziedziny, tak by absolwenci mogli zapełnić ewentualne wakaty w miejscowym teatrze. Tak też się stało w przypadku bohaterki tego tekstu.
W Teatrze Dyneburskim działają dwie trupy aktorów: łotewskojęzyczna i rosyjskojęzyczna, jednak nie są one w 100% z góry określone personalnie. Wszystko zależy od umiejętności językowych danego aktora, jeżeli na przykład mówi on perfekcyjnie w obu językach może udzielać się zarówno w jednej jak i w drugiej trupie. Milena zaś jako aktorka ze słowiańskim akcentem w wymowie pracuje w tej rosyjskojęzycznej i na ogół może występować w łotewskich sztukach tylko w roli Rosjanki mówiącej po łotewsku.
Teatr łotewski ze względu na swoje skromne tradycje jako oddzielna gałąź teatru światowego dopiero szuka swojej drogi, ale według Mileny wszystko idzie w dobrą stronę. Nasza bohaterka szczególnie chwali sobie współpracę z Lucyną Sosnowską - polską reżyserką, przy której zarówno ona jak i pozostali aktorzy rozwinęli skrzydła i weszli na absolutnie nowy poziom w swoim fachu. Zobaczyli oni nowy wymiar teatru, ich dotychczasowy oparty o rosyjskie kanony, gdzie aktor był w głównej mierze wykonawcą poleceń reżysera zmienił się na nowoczesny, w którym aktorzy mogą dzielić się swoimi pomysłami na daną scenę przez co sami stają się w pewnym sensie współreżyserami spektaklu.

DSCN0182.JPG
Vienības nams (Dom Jedności), Dyneburg. Wielofunkcyjny budynek będący siedzibą m.in. Teatru Miejskiego.

Problem emigracji.

Milena bardzo dobrze wspomina czasy swojej szkolnej nauki w murach Państwowego Gimnazjum Polskiego im. Józefa Piłsudskiego. Miała ona to szczęście, że przez wszystkie 12 klas jej wychowawczyniami były nauczycielki z Polski dzięki czemu ich więź z naszym krajem była jeszcze bliższa. Podkreśla bardzo dobry poziom szkoły, nie tylko czysto naukowy, ale również wychowawczy dzięki czemu każdy jej kolega z klasy stał się w dorosłym życiu "Kimś", wykonuje ciekawy zawód i na pewno nie zmarnował swojego potencjału. Niestety ich zakończenie szkoły zbiegło się z kryzysem finansowym z 2008 roku przez co wielu przyjaciół i znajomych Mileny wyjechało z Dyneburga w poszukiwaniu lepszych perspektyw do tego stopnia, że w pewnym momencie spostrzegła ona, że tych którzy zostali w mieście może policzyć na palcach jednej ręki. Zaangażowała się więc w próby zahamowania procesu emigracji, szczególnie ludzi młodych, m.in. poprzez produkowanie filmów zachęcających do pozostania w rodzinnym mieście lub powrotu do niego. Niestety jej wysiłki nie przyniosły wymiernych rezultatów i po czasie zrozumiała, że samodzielnie nawet jako osoba młoda, pomysłowa, energiczna i znana w środowisku miasta nie jest w stanie zastopować wielkiego procesu społecznego, a jednocześnie to, że człowiek jest szczęśliwy i spełniony gdy robi w życiu to co lubi i zmiana miejsca zamieszkania w sytuacji gdy to obecne nie może mu tego zaoferować jest czymś wręcz wskazanym. Szczęście w nieszczęściu obecny trend według Mileny jest raczej taki, że ludzie decydujący się na wyjazd wybierają częściej Rygę niż jakiekolwiek miejsce zagranicą

Polski gen i to coś.

Kojarzycie w swoim otoczeniu ludzi. szczególnie ze starszych generacji, którzy mają wrodzoną nieumiejętność usiedzenia w miejscu i muszą cały czas coś robić? W trakcie naszej rozmowy wynikło kilka ciekawych wątków dotyczących polskości z których nie zdawałem sobie wcześniej sprawy. Jednym z nich jest coś co wspólnie określiliśmy "polskim genem pracusia" związanym z zachowaniem opisanym w pytaniu powyżej. Milena, chociaż pomiędzy kolejnymi sezonami w teatrze ma miesiąc wolnego twierdzi, że mogłaby wracać do pracy już po tygodniu odpoczynku. Przez to czas wakacji jest dla niej czasami ciężki do zniesienia, ale stara się go sobie zapełnić w sposób kreatywny np. podczas ostatniej wizyty w Rydze przywdziała na siebie strój z teatru i stanęła na jednej z ulic stolicy Łotwy będąc "atrakcją" z którą można zrobić sobie zdjęcie, przybić piątkę a przy okazji podzielić się jakimś wolnym euro centem. Przy okazji Milena wspomniała o swoim Tacie który pomimo tego, że jest już na emeryturze tuż po tym jak zrobił już wszystkie remonty i inne rzeczy na które nie miał czasu pracując, postanowił nie przeznaczać reszty swojego życia na bycie typowym emerytem, tylko stwierdził, że czas spełnić swoje marzenie o posiadaniu porządnego, drogiego auta i w tym celu po uzyskaniu wszystkich niezbędnych uprawnień został kierowcą ciężarówki.
Drugą ciekawą rzeczą jest "to coś" czyli pewnego rodzaju charyzma i energia wyczuwalna poprzez osoby mające interakcję z Mileną czy innymi dyneburskimi Polakami. W jej przypadku objawia się to głównie w dwóch sytuacjach: podczas rozmów z nowo poznanymi ludźmi którzy bardzo często po kilku minutach rozmowy stwierdzają "Ty na pewno jesteś z Polski/Masz coś wspólnego z Polską", oraz podczas pracy w teatrze. Prowadzący praktyczne zajęcia z aktorstwa podczas studiów Mileny bardzo chwalił sobie współpracę z nią i jej polskimi koleżankami ale nie potrafił odpowiedzieć sobie na pytanie skąd to się bierze. Dopiero wizyta ze studentami w Krakowie pozwoliła mu stwierdzić "aha, to stąd, tutaj jest więcej takich ludzi".
Kolejną ciekawostką jest to, że wielu rosyjskich znajomych naszej bohaterki zna i lubi polski rap. Rzecz jasna w większości nie rozumieją oni tekstów ale słuchają tego po prostu jako muzyki podziwiając nagromadzenie "trudnych" dla nich głosek: sz, cz, ż itd.
W Dyneburgu najszybciej dogadamy się po rosyjsku ale jak się okazuje (i jednocześnie nie jest niczym szokującym) nie jest to język wzorcowy a taki "dyneburski" rosyjski mający swoje ciekawe smaczki zaczerpnięte z języka polskiego. Przykładowo poprawną konstrukcją gdy chcemy powiedzieć, że boli nas głowa jest "у меня болит голова" (u mienja bolit golova) podczas gdy od mieszkańca Dyneburga w mowie potocznej usłyszymy "Мне болит голова" (Mne bolit golova) co brzmi zupełnie jak tłumaczenie z języka polskiego. Dla Mileny jest to nieco kłopotliwe ponieważ rosyjski który znała wcześniej był, poprzez to, że nie uczyła się go w szkole, typowym językiem życia codziennego a pracując w teatrze musi używać prawidłowego języka literackiego i pilnie uważać by unikać ewentualnych błędów.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!