Stacja Dyneburg #4: Dom Polski. Dosłownie.

in polish •  last year 

Skrzyżowanie 18. novembra iela (ulicy 18 Listopada) z Varšavas iela (ulicą Warszawską) jest dla mnie osobiście miejscem najbardziej definiującym miasto Dyneburg: w głębi ulicy kościół katolicki Niepokalanego Poczęcia NMP, nieco bliżej ewangelicka katedra Marcina Lutra, a po drugiej stronie ulicy prawosławny Sobór świętych Borysa i Gleba. Na dokładkę na rogu ulic znajduje się Państwowe Gimnazjum Polskie im. Józefa Piłsudskiego. Nazwa ulicy Warszawskiej nie jest przypadkowa, ponieważ to tutaj i w najbliższej okolicy, na osiedlu Nowy Plan przed II wojną światową mieszkało najwięcej Polaków. W czasach powojennych i współcześnie rozpierzchli się oni po całym mieście, ale nazwa pozostała. Tutaj również od lat 30stych ubiegłego wieku, z przerwą na czasy wojny i komunizmu, bije polskie serce Dyneburga. W kamienicy pod numerem 30, tuż obok fabryki śrutu z charakterystyczną wysoką wieżą, znajduje się Dom Polski - Centrum Kultury Polskiej. Budynek został zakupiony w okolicach 1930 roku od poprzedniego właściciela przez miejscowych Polaków ze środków zebranych w zbiórce publicznej. W czasie wojny został przejęty przez sowietów i oddany przez nich dopiero pod koniec lat 80tych. W dniu dzisiejszym spełnia on wiele ważnych funkcji, przede wszystkim mieści się tam wspomniane wcześniej Centrum Kultury Polskiej oraz tutaj ma swoją siedzibę lokalny oddział Związku Polaków na Łotwie "Promień". Na czele oddziału jak i całego Związku stoi jako prezes pan Ryszard Stankiewicz.

IMG_20180713_175620.jpg
Dom Polski - Centrum Kultury Polskiej, Dyneburg

CKP ma również swoich etatowych pracowników. Jednym z nich jest Swietłana. Najprawdopodobniej będzie ona pierwszą osobą, którą spotkacie po przekroczeniu progu Domu Polskiego. Chociaż dzisiaj pracuje nad kultywowaniem polskości w Dyneburgu i na całej Łotwie to jej historia jest skomplikowana, ale zarazem bardzo ciekawa. Swietłana urodziła się, jak zresztą wielu jej rówieśników, w rodzinie mieszanej narodowościowo - jeden z dziadków był Rosjaninem, drugi Białorusinem, obie babcie z kolei były Polkami. Dzięki temu Swietłana miała kontakt z naszym językiem, ale nie tak duży, aby posługiwać się nim biegle. Przełom nastąpił dopiero w czasach studiów, ponieważ nasza bohaterka wybrała na swój kierunek filologię polską na Uniwersytecie Dyneburskim i to stamtąd wyniosła płynną umiejętność posługiwania się językiem polskim. W międzyczasie równolegle interesując się tańcem i choreografią, poznała panią Żannę Stankiewicz - dyrektor CKP i kierownik Zespołu Tańca Ludowego "Kukułeczka", która to zaproponowała Swietłanie zostanie jej asystentką przy Zespole oraz współpracę przy organizacji wydarzeń w ramach Centrum. Po jakimś czasie pojawiło się tam miejsce pracy w charakterze metodyka. Nasza bohaterka otrzymała propozycję objęcia go, zgodziła się i tak pracuje tam już od 11 lat. Do jej obowiązków należy organizacja wydarzeń kulturalnych m.in. wystaw, festiwali, koncertów, czy konkursów dla dzieci i młodzieży.

Polskość dla Swietłany to nie tylko czasy studiów i obecnej pracy. O swoich własnych dzieciach pomyślała, aby byli Polakami od małego, inaczej niż w jej przypadku, gdzie prawdziwa przygoda z Polską rozpoczęła się dużo później. Stąd też decyzja o posłaniu maluchów do polskiego przedszkola, a potem polskiej szkoły. Placówki te chwali za wysoki poziom nauczania, rodzinną atmosferę (każdy nauczyciel zna każde dziecko po imieniu), wielojęzyczność (umiejętność w zasadzie niezbędną do życia w Dyneburgu, która wcześnie wdrożona w życie młodego człowieka znacznie ułatwia mu życie w przyszłości) i kontakt z kościołem (szkoła wspomaga wychowanie w duchu chrześcijańskim). Dzieci i młodzież poprzez naukę w polskiej szkole i uczestnictwo w inicjatywach związanych z Centrum Kultury Polskiej mają kontakt z naszym krajem, nie tylko poprzez kultywowanie tradycji czy praktykowanie języka, ale też dzięki wyjazdom do Polski.

Dyneburg to miasto wielonarodowe i wieloetniczne. Nie tylko na poziomie sąsiedzkim, ale jak pokazuje historia Swietłany, również na tym rodzinnym. Skomplikowana tożsamość nie jest czymś łatwym, z drugiej strony zaś jest jak najbardziej możliwa do uniesienia. W życiu zwykłych ludzi polityczne spory schodzą najczęściej na daleki plan, czego ciekawym dowodem jest Święto Ulicy Warszawskiej, odbywające się rokrocznie na początku maja. Podczas barwnego, wesołego pochodu dyneburskich Polaków i ich gości pozdrawiają na trasie między innymi przez Rosjanie i Białorusini ubrani we własne stroje ludowe, ponieważ na Warszawskiej znajduje się również Centrum Kultury Rosyjskiej oraz budynek, w którym w okresie międzywojennym mieściło się białoruskie gimnazjum.

Swietłana podkreśla, że praca jej oraz wszystkich współpracowników z CKP absolutnie nie jest jedynie zwykłym stanowiskiem pracy, które opuszczają z ulgą po upływie stosownej ilości godzin. To prawdziwa pasja, którą pomimo występujących niekiedy przeszkód realizują z radością, przez co wciąż tworzą "małą Polskę" na tym specyficznym z naszego punktu widzenia terenie. Na zakończenie nasza bohaterka zaprasza do Dyneburga i w gościnne progi Domu Polskiego, w szczególności na pierwsze dni maja, kiedy to na przestrzeni kilku dni odbywa się cały wysyp przeróżnych świąt, zarówno polskich jak i łotewskich, bo wtedy to właśnie klimat miasta uzewnętrznia się najbardziej.

Historię Domu Polskiego opisałem na podstawie rozmowy z Panem Prezesem Ryszardem Stankiewiczem.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!