Jak sobie radzić w Gruzji - w 7 punktach

in polish •  last year 

National_Flag_of_Georgia.jpg

No więc załóżmy, że macie już kupiony bilet do Gruzji, albo zaczynacie pakować bagaże do samochodu, który Was tam zawiezie. To najlepsza pora, by zapoznać się z przydatnymi informacjami, które powinny Wam ułatwić pobyt w tym kraju i poruszanie się po nim.

1. Wjazd do Gruzji

Teoretycznie nie potrzebujecie paszportu. Do Gruzji wjedziecie na dowód osobisty, co więcej, będziecie mogli przebywać tam przez okrągły rok od daty wjazdu – a potem wystarczy tylko przekroczyć granicę ponownie i znowu macie kolejny rok. Praktycznie – paszport jednak się przyda: po pierwsze, do żadnego z sąsiednich krajów bez niego nie wjedziecie, a może jednak będziecie mieli chęć na taką wycieczkę; po drugie – w niektórych miejscach, choćby w hotelach, zwłaszcza na prowincji, mogą jednak domagać się paszportu. To samo w bankach, gdyby taka potrzeba się pojawiła, a podejrzewam, że i przy zakupie karty SIM paszport sprawdzi się lepiej. A – obowiązku meldunkowego dla Polaków nie ma.

2. Po jakiemu się dogadywać w Gruzji?

Gruzini mówią własnym językiem, starym (sporo starszym od polskiego!), niepodobnym do żadnego choć trochę znanego w Polsce i, cóż, raczej trudnego – są z niego bardzo dumni! Mają też własny alfabet. Z oczywistych względów trudno oczekiwać, że na miejscu będziecie się posługiwać płynnym gruzińskim (choć nauczyć się kilku podstawowych zwrotów na pewno nie zaszkodzi – o tym niżej), więc do wyboru zostaje angielski (raczej w rozmowach z młodszym pokoleniem) lub rosyjski (większość mieszkańców ciągle go zna). Każda z tych opcji ma swoje plusy i minusy. Angielski jest politycznie neutralny, jednak, zwłaszcza w miejscach turystycznych, może stwarzać logiczny ciąg myślowy: „gada po angielsku, znaczy z Zachodu, znaczy bogaty – ceny w górę!”. Z kolei rosyjski, znacznie korzystniejszy na podobnej zasadzie (mniejsze oczekiwania finansowe, w dodatku dla starszych mieszkańców jest to często drugi język znany od dzieciństwa, więc zmniejsza dystans) od pewnego czasu może wywoływać resentymenty na tle politycznym (choć mnie osobiście nigdy to nie dotknęło). Od pewnego czasu coraz częściej można też się spotkać ze znajomością polskiego (na różnych poziomach) – wiąże się to oczywiście ze zwiększonym ruchem turystycznym z naszego kraju.

2a. Zwroty, które warto znać

Jeśli będziecie wykorzystywać te zwroty w rozmowie, na pewno pomoże to zyskać sympatię miejscowych i umili Wasz pobyt w Gruzji:

გამარჯობა(თ) /gamardżoba(t)/ - Dzień dobry (1 osoba / więcej osób lub z szacunkiem)

როგორ ხარ/ხართ? /rogor char(t)?/ – Jak się masz? / Jak się Pan(i) ma?

გმადლობ(თ) /gmadlob(t)/ - Dziękuję / Dziękuję Panu/Pani.

დიდი მადლობა /didi madloba/ - Bardzo dziękuję/

თუ შეიძლება /tu szeidzleba/ - Proszę (dosł. „jeśli jest to możliwe”

ქართულად არ ვლაპარაკობ(თ) /kartulad ar wlaparakob(t)/ – Nie mówię (mówimy) po gruzińsku.

პოლონელი ვარ, პოლონელები ვართ /poloneli war, polonelebi wart/ - Jestem Polakiem / Jesteśmy Polakami.

საქართველო ლამაზი ქვეყანაა /sakartwelo lamazi kwekanaa/ - Gruzja to piękny kraj.

რა ღირს? /ra hirs?/ – Ile kosztuje?

სად არის? /sad aris?/ – Gdzie jest?

გააჭერეთ! /gaaczeret!/ – Proszę się zatrzymać.

დახმარება მჭირდება (გვჭირდება) /dachmareba mczirdeba (gwczirdeba) - Potrzebuję (Potrzebujemy) pomocy.

Liczebników teraz nie podaję, język gruziński posługuje się systemem dwudziestkowym i omówienie go wykracza poz
a ramy tego tekstu. Ale może kiedyś, osobno...

3. Podróże po kraju

Możliwości poruszania się po kraju są właściwie nieograniczone (sprawdzić, czy nie Abchazja lub Osetia Południowa). W podróżach pomogą nam:

  • marszrutki – podstawowy środek transportu dla każdego, kto nie dysponuje własnym autem. Busiki, mieszczące teoretycznie około 10-12 osób, dojadą prawie wszędzie, za niewielką kwotę. Co prawda, do niektórych miejsc, na przykład, tylko parę razy w tygodniu (no dobrze, do niektórych najbardziej odległych wcale), ale jednak. Mają też swoją specyfikę – często są wypchane do granic możliwości ludźmi i bagażem, równie często nie mają ścisłego rozkładu jazdy – po prostu odjeżdżają, gdy się zapełnią. No i wysiąść można w dowolnym miejscu, wystarczy poprosić kierowcę, żeby się zatrzymał. Mają też swoje wady - co prawda wysiąść można w dowolnym miejscu, ale raczej odpadają postoje fotograficzne w ciekawych miejscach, do tego jest się bardzo silnie ograniczonym przez rozkład jazdy – na popularnych trasach to nie przeszkadza, ale jeśli planuje się podróż w jakiś bardziej odległy zakątek, jest to komplikacja. Z trzeciej strony – podróż marszrutką daje niezrównaną możliwość bezpośredniego kontaktu z Gruzinami, więc na pewno warto ją rozważyć!

  • pociągi – osobiście nie korzystałem, ale są. Podobno w dobrym standardzie i niezbyt drogie, ale niestety również niezbyt szybkie, co w górzystym kraju wcale nie dziwi. Nocny pociąg z Tbilisi do Batumi to bardzo dobra opcja by dotrzeć nad morze, nie tracąc dnia na podróż (ale zarazem też omijając wszystkie atrakcje po drodze...). Bilety na 2 klasę warto kupować z wyprzedzeniem.

  • droga lotnicza– też nie korzystałem, ze względów logistycznych. Zwłaszcza w sezonie letnim dostępne są loty w trójkącie Tbilisi – Kutaisi - Mestia. Taki lot między dwiema z tych miejscowości kosztuje kilkadziesiąt lari, trwa kilkadziesiąt minut i, zwłaszcza w wariancie do Mestii, daje możliwość podziwiania majestatycznych kaukaskich szczytów z lotu ptaka. Problemy są w sumie dwa – zdarza się nierzadko odwoływanie lotów ze względu na warunki pogodowe, do tego jest dość ostry limit bagażu – do 15 kilogramów na pasażera. A że miałem kilka kilo więcej, wolałem nie ryzykować konieczności rozstania z częścią swoich rzeczy.

  • samochód – samochód można mieć własny, wypożyczony, lub wynajęty wraz z kierowcą. Zdecydowanie najlepiej jest poruszać się terenówką, lub przynajmniej SUV-em z wysokim zawieszeniem – mały miejski samochód nie przejedzie przez część dróg prowadzących do bardzo ciekawych miejsc. Jeśli poruszamy się samochodem własnym lub wypożyczonym (a można trafić całkiem przyjemne promocje, nam się udało wypożyczyć Mitsubishi Pajero Mini za ok 110 zł dziennie), zyskujemy pełną niezależność. Jedziemy gdzie chcemy, kiedy chcemy, którędy chcemy (tu mała podpowiedź – sprawdzić w umowie z wypożyczalnią, czy nie zabrania nam wjazdu w niektóre górskie regiony), zatrzymujemy się też gdzie chcemy. A że benzyna tańsza niż u nas, jeździ się miło i przyjemnie. Problem polega na tym, że trzeba się dostosować do gruzińskiego ruchu drogowego oraz, nierzadko, dróg szutrowych albo w ogóle off-roadu. O ile w mniejszych miejscowościach i na prowincji ruch nie stanowi problemu, o tyle poruszanie się po Tbilisi nawet doświadczonego kierowcę może doprowadzić do płaczu (sam widziałem!). Z drugiej strony, Tbilisi ma dobry transport publiczny, więc samochód nie jest niezbędny...

Samochód z kierowcą – ma wiele zalet. Odpada stres spowodowany z ruchem drogowym, kierowca zawiezie, gdzie chcecie, a i często wiele rzeczy podpowie, wskaże miejsca, o których sami byście, być może, nie wiedzieli. Macie też szansę po prostu zyskać przyjaciela. Jeśli nie czujecie się ekspertami od Gruzji i jest Was co najmniej 3-4 osoby, zdecydowanie polecam taką właśnie opcję (choć wtedy koszt rośnie, trzeba się liczyć z kwotą 80-100$ dziennie)

4. Noclegi

Baza turystyczna w Gruzji jest coraz lepiej rozwinięta. Znajdą się zarówno pola namiotowe, jak i kilkugwiazdkowe hotele. Sam osobiście nigdy nie miałem problemu ze znalezieniem noclegu. Możliwe sposoby postępowania to: wejść sobie na booking.com, trivago, albo inny serwis tego typu, wpisać nazwę miasta, popatrzeć, zaklepać nocleg tam, gdzie się spodoba i potem cieszyć się warunkami (polecam zwłaszcza dla Tbilisi), ewentualnie wariant bardziej przygodowy – przyjeżdża się na miejsce, wchodzi do pierwszego lepszego sklepu i się pyta, czy nie znają kogoś, kto miałby wolną kwaterę. Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby nie znali, względnie – nie wyszli ze sklepu i razem z Wami nie zaczęli pytać innych ludzi. I zawsze ten nocleg był w przyzwoitych warunkach na poziomie. Ceny – przy odrobinie wysiłku da się znaleźć przyzwoity (według mnie!) nocleg już za 20 lari (ok. 35 zł), 30 lari (ok. 45-50 zł) to już bez problemu. Wyjątkiem mogą być Tuszetia i park narodowy Waszlowani – tam trzeba się liczyć z wyższymi kosztami (ale warto!). Kwatery prywatne mają tę dodatkową zaletę, że zyskujemy okazję obcowania ze zwykłymi ludźmi.

5. Telefony i internet

O ile nie przylatujemy na 1-2 dni, warto się zaopatrzyć w miejscową kartę SIM w pakiecie z internetem – koszty roamingu są cały czas wysokie. Często da się taką kartę dostać już na lotnisku, jeśli nie – chociażby w centrum Tbilisi na Alei Rustawelego. Osobiście polecam pakiet Globus w Geocell, kosztuje 1 lari za miesiąc, koszt minuty rozmowy z Polską to 30 tetri (ok. 50 groszy), do tego pakiet internetowy np. 10 GB za 11,5 lari (niecałe 20 zł). Kartę trzeba zarejestrować, podobnie jak w Polsce.
W większości miejsc noclegowych dostępne jest także wi-fi przyzwoitej jakości.

6. Bezpieczeństwo i policja

Gruzja jest w tej chwili jednym z najbezpieczniejszych krajów świata. Można bezpiecznie poruszać się po mieście nawet w środku nocy i z olbrzymim prawdopodobieństwem jedyne zagrożenie, na jakie ewentualnie jesteśmy narażeni to kradzieże kieszonkowe w tłumie. Przestępczość jest niska, także dzięki policji, dość widocznej na ulicach. Tu warto pochwalić zmiany, jakie nastąpiły pod rządami Micheila Saakaszwilego – można mu zarzucić różne rzeczy, i Gruzini to robią, ale olbrzymią zasługą jest wytępienie korupcji. W tej chwili policja jest przyjazna turystom, pomocna, a jeśli już dostajemy mandat, to faktycznie na niego zasłużyliśmy.

7. Gruzini

Naród dumny, przywiązany do tradycji, gościnny. Polaków traktują z sympatią, do czego w ostatnim czasie przyczyniła się także postawa prezydenta Kaczyńskiego w czasie konfliktu z 2008 roku. Dlatego warto się od początku przyznawać, skąd pochodzimy. Jeśli potrzebujemy pomocy – nie wahajmy się o nią poprosić, na ile to będzie możliwe, otrzymamy ją. Zdarzyć się może także, że zostaniemy zaproszeni w gości, poczęstowani czymś, czy po prostu wciągnięci w rozmowę – warto wtedy na chwilę porzucić swoje plany, poświęcić czas nowej znajomości, otworzyć się na nią. Ale też – traktujmy gospodarzy z takim samym szacunkiem, jak oni nas, szanujmy ich zwyczaje. Jeśli wchodzimy do kościołów – wchodźmy w odpowiednim stroju. Jeśli uczestniczymy w biesiadzie – słuchajmy toastów, nie upijajmy się do nieprzytomności. Nie obrażajmy się, gdy wypytują o nasze życie, rodziny – to znak, że traktują nas jak równych sobie i chcą poznać nas lepiej.
A jeśli już przyjdzie do dyskusji – unikajmy tematów politycznych. Kwestie konfliktu z Rosją, Abchazją oraz Samaczablo (jak nazywają Osetię Południową) wciąż są żywe, można trafić zarówno na tych, którzy w nich uczestniczyli czynnie, jak i na tych, którzy musieli przed konfliktami uciekać. Na pewno nie warto takich dyskusji prowokować, a jeśli już się pojawią – raczej lepiej będzie po prostu się przysłuchiwać.

W kolejnym odcinku – zaczynamy wycieczkę po Gruzji, w kilku pierwszych odcinkach – Tbilisi w różnych okolicach i aspektach. Natomiast jeśli coś pominąłem, chcielibyście o coś więcej spytać – oczywiście, zachęcam do zadawania pytań :)

PS. Grafika niechroniona prawami autorskimi, należy do domeny publicznej.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Do punktu trzeciego dopisałbym autostop - to mało jest krajów na świecie gdzie funkcjonuje on lepiej :)

·

Fakt :) Trafna uwaga - po prostu za mało w taki sposób przejechałem i nie utkwiło za bardzo w pamięci. Ale jak już się zdarzyło, to rzeczywiście bezproblemowo.

polish-promotion dotyczy chyba tylko tagu na steemit.chat, nie musisz go używać tutaj ;)

·

Dzięki za wskazówkę :) Wydawało mi się, że to jest niezależne. A na chacie się zamierzam z tym pojawiać raz dziennie, myślisz, że będzie ok? Czy za dużo?

·
·
  ·  last year (edited)

W ogóle zalecam pisanie tekstu raz dziennie (w sensie maksymalnie 1 dziennie). Ogólnie na chat zawsze zapraszamy :P

·
·
·

Nie no, więcej niż 1 tekst dziennie, to choćbym chciał, nie stworzę, mam życie, pracę itd. ;) Ale tak 2-3 w tygodniu, to owszem, staram się. Na chacie na razie obserwuję i chłonę wiedzę, często ciekawe rzeczy się dzieją :)