Zatuszowany bohater wydarzeń Kieleckich z 4 lipca 1946

in pl-tradycja •  19 days ago

Mieczysław Winiarski urodził się 9 grudnia 1917 roku w Łoniowie. Zmarł 15 czerwca 1990 roku. Służył w 38 p.p. Strzelców Lwowskich w Przemyślu. Prawdopodobnie w 1943 roku wstąpił do NSZ. Działał w ramach placówki w Łoniowie. W tym czasie był robotnikiem. 7 stycznia 1945 roku został zatrzymany przez UB. Orzeczeniem PUBP w Sandomierzu z 20 lutego 1945 postanawia go internować. Na razie tyle wiadomo o jego wojennej przeszłości.

Fot. Zdjęcie Mieczysława Winiarskiego z Kenkarty
Fot. Zdjęcie Mieczysława Winiarskiego z Kenkarty

Po wojnie Mieczysław Winiarski pracował na kolei. Wiadomo, że początkowo był zatrudniony we Włoszczowie, a następnie - w czerwcu 1946 przeniesiony na stanowisko dyżurnego ruchu na stacji Kielce-Herbskie. 4 lipca 1946 roku pełnił służbę. O godzinie 14.20 na stację przybył pociąg nr 713 relacji Wrocław-Lublin. Mieczysław Winiarski był wtedy w biurze mieszczącym się w drewnianym baraku, gdyż budynek stacji został zniszczony w czasie wojny. W pewnej chwili, do jego biura przyszedł młody człowiek o semickich rysach. Za nim kroczył strażnik. Jak się okazało, powstrzymywał on ludzi, którzy chcieli dostać się do baraku. Mieczysław Winiarski otrzymał informację o zabójstwie trzech Żydów na stacji. Zapytał się przybyłego człowieka, czy jest Żydem. On potwierdził. Dyżurny niezwłocznie zgłosił do dyspozytora ruchu fakt zabójstw Żydów na stacji oraz pobyt jednego w biurze, prosząc, aby powiadomił on UB w celu zapewnienia ocalałemu bezpieczeństwa. UB jednak nie przyjeżdżało. Po jakimś czasie, Mieczysław Winiarski skontaktował się z centralą stacji Kielce, która przełączyła go do Urzędu Bezpieczeństwa. Jednak dyżurny musiał wykonać kolejny telefon, gdyż znów nie doczekał się reakcji służb. W międzyczasie przyjął na stację transport wojska. Poprosił wtedy komendanta transportu o pomoc. Najprawdopodobniej dopiero wtedy sytuacja uspokoiła się. Reakcja UB nastąpiła około 2 godziny po zdarzeniu. Wtedy funkcjonariusze zabrali zabitych Żydów oraz ocalałego samochodem ciężarowym z plandeką.

Fot. Materiał ze śledztwa przeciw Winiarskiemu z czasów przynależności do NSZ
Fot. Materiał ze śledztwa przeciw Winiarskiemu z czasów przynależności do NSZ

W aktach głównych procesu dot. Pogromu znaleźć można relację Jana Kurczyńskiego - kancelisty przy dyżurnym ruchu na stacji Kielce-Herbskie. Zeznał, że z okna kancelarii widział, "jak nieznani sprawcy, czy byli wśród nich mundurowi nie wiem, z wagonów tego pociągu wypędzali pasażerów, słychać było przy tym strzały. Kto strzelał tego nie wiem. Na stacji było dużo ludzi. Zajście to obserwowałem z okna kancelarii. Widziałem wśród cywilów uzbrojonych osobników. Osobnicy ci strzelali do uciekających z pociągu ludzi". Jan Kurczyński widział również grupę osób zbliżających się do kancelarii. Nie pamiętał, czy te osoby były uzbrojone. Grupa tych osób chciała wyważyć drzwi do kancelarii. Obecni w kancelarii strażnicy ochrony kolei zaczęli krzyczeć, aby napastnicy odstąpili od drzwi, które pracownicy starali się utrzymać. Dopiero po groźbie użycia broni, ludzie zaczęli odchodzić. Po jakimś czasie Winiarski opowiadał mu, że został zwolniony z więzienia, gdyż w areszcie

pojawił się ukrywany Żyd, który nalegał, aby go zwolnić, bo Mieczysław Winiarski uratował mu życie.

Ocalałym był krawiec - Józef Zilberman, urodzony 25 grudnia 1923 roku w Szedliszczach koło Chełma, do którego najprawdopodobniej zmierzał pociągiem relacji Wrocław-Lublin. Istotnie - zeznania złożył 8 lipca. Potwierdził on relację dyżurnego ruchu. Prawdopodobnie ten fakt spowodował, że Winiarski jako osoba, w kartotece której widniała przynależność do Narodowych Sił Zbrojnych, nie był sądzony w późniejszym pokazowym procesie. Zilberman wspomniał, że strażnik uzbrojony w karabin również bezskutecznie dzwonił na UB. Dookoła budynku byli obecni ludzie, którzy nawoływali do zabicia Zilbermana, a dyżurny ruchu zachowując zimną krew, uratował mu życie. 20 lipca 1946 roku oficer WUBP w Kielcach Bogdan Janusiewicz umorzył śledztwo w sprawie Mieczysława Winiarskiego. Ustalił on, że: "Winiarski Mieczysław pełniąc służbę na stacji kolejowej Herby Kieleckie jako dyżurny ruchu w dniu 4 lipca 1946 roku, gdzie miało miejsce zamordowanie trzech Żydów, a czwarty ocalał, ponieważ Winiarski Mieczysław ukrył go u siebie w biurze".
Sprawa morderstw dokonanych na Żydach na stacji Kielce Herbskie jest niejednoznaczna. Zilberman wskazuje, że z pociągu wyciągali ich młodzi chłopcy - sprzedawcy lemioniady. Co działo się potem - jest niejasne. Kancelista Jan Kurczyński mówi wprost: "Nadto dodaję, że manewrowi, którzy w dniu 4 lipca 1946 r. pełnili służbę na stacji Kielce-Herbskie, opowiadali mi, że do uciekających ze stacji osobników strzelali wojskowi sowieccy z pociągów towarowych, które konwojowali". Udział mundurowych w ekscesach na stacjach kolejowych zdaje się potwierdzać relacja Racheli Grunglas, która została spisana i przesłana przez Naczelny Komitet Żydów Polskich do Sekretariatu Naczelnego Polskiego Stronnictwa Ludowego w dniu 26 lipca 1946 roku. Czytamy w niej, że: " W dniu 4.07.1946 r. znajdowałam się w pociągu pośpiesznym, zdążającym z Wrocławia do Kielc. Koło godziny 1.30 po południu ok. 40 km od Kielc zauważyłam na stacji, której nazwa nie jest mi znana, osobnika w mundurze wojskowym, który na zapytanie pasażera jadącego wraz ze mną w tym samym przedziale, dlaczego strzelają, odpowiedział „Strzelamy Żydów”.

Na stacji Kielce-Herbskie na swoją żonę jadącą feralnym pociągiem czekał główny mechanik w Hucie Ludwików - Bruno Piątek. Wraz z bratem żony oraz inżynierem Elżanowskim widzieli całe zajście. Zeznał on w ŻIH następująco: "Z chwilą gdy pociąg wjeżdżał na stację zaczęto z wagonów wypychać ludzi, opierających się wyciągali znajdujący się na peronie mężczyźni.[...] Zaraz po wyciągnięciu ludzi, zaczęto ich zabijać. Zabijanie odbywało się w ten sposób, że rzucano w biegających bezradnie po peronach i torowiskach Żydów kamieniami [aż] padli. Gdy ofiara upadła, dobijano leżącego żelaznymi klockami hamulcowymi. Na ten widok ja i inżynier Elżanowski rzuciliśmy się w tym kierunku wołając „Ludzie , co wy robicie? Boga się nie boicie?”. Wskazał również na czynny udział mundurowych w zabójstwach Żydów: "Podczas mordowania widziałem osobników w mundurach polskich formacji wojskowych czy militarnych, którzy […] przez plecy karabinami tłukli klockami leżących Żydów po głowie. Jeden z osobników z karabinem na plecach, wykazywał dużą zawziętość w mordowaniu. […] bowiem od jednego do drugiego leżącego i nachylając się nad nimi nadsłuchiwał czy nie dają oznaków życia. W jednym wypadku wykrzyknął „Ten jeszcze dycha” i zaraz […] dokonał mordu klockiem hamulcowym. Słyszałem też pojedyncze strzały".

Znany funkcjonariusz kieleckiego UB - Wacław Ziółek wskazał, że o godzinie 12:00 w dniu Pogromu w Sztabie Dywizji odbywała się narada u mjr. Władysława Spychaja-Sobczyńskiego w obecności 13 funkcjonariuszy. Wacław Ziółek relacjonuje wtedy: "Sobczyński zapoznał nas z sytuacją i stwierdził, że zabito już ponad 30 ludzi, że pogrom rozszerza się na województwo, że Żydów wyrzucają z pociągów i utworzył z nas 2 grupy - 1 miała ochraniać trasę Kielce - Radom, a 2 - trasę Kielce - Częstochowa". W Archiwum ŻIH zachowała się druga relacja Ziółka, tym razem z 1990 roku. Wtedy stwierdził: "[Sobczyński] dał nam wyjeżdżającym krótkie wytyczne, których głównym zadaniem było odnalezienie Żydów, którzy zbiegli z pociągów przed pogromem, zaopiekowanie się nimi wraz z eskortą zbrojną i dowiezienie do gmachu WUBP Kielce. Za 15 minut grupy miały opuścić Kielce i udać się na wykonanie poleconych zadań. Upłynęło około pół godziny i dopiero byliśmy w komplecie i odjechaliśmy z ulicy Złotej [...] Była godz. ok. 13.00. Udaliśmy się trasą na Częstochowę, zbaczając na wszystkie przystanki i stacje PKP".

Należy przypomnieć, że pociąg relacji Wrocław - Lublin na stacji Kielce-Herbskie pojawił się około 14.20. Grupa funkcjonariuszy UB, która miała chronić trasy kolejowe już wtedy operowała. Jednak dyżurny ruchu czekał na reakcję Urzędu Bezpieczeństwa kilka godzin. Co najmniej niepokojące są relacje o zabijaniu Żydów na stacjach PKP przez osoby w mundurach lub z widocznym uzbrojeniem. Bez wątpienia na stacji Kielce-Herbskie padły strzały, co potwierdzają relacje. Zachowanie osób, które powinny dbać o ład i porządek jest co najmniej zastanawiające. Ciężko jest je obronić wobec wielu jednostek stacjonujących tego dnia w Kielcach. Ponadto były one zmobilizowane, gdyż miały pilnować przebiegu referendum.
Tym bardziej należy przypominać postawę byłego żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych Mieczysława Winiarskiego, który w tym dniu uratował Józefa Zilbermana. Ten jednoznacznie zeznał, że życie zawdzięcza postawie dyżurnego ruchu. Prawdopodobnie to zeznanie ocaliło życie Mieczysławowi Winiarskiemu. NSZ był jedną z głównych organizacji obarczonych winą za Pogrom już tego samego dnia przez propagandę PPR. Do dziś jego postawa nie jest wspominana, co również jest co najmniej zastanawiające i budzi zdziwienie w obliczu istnienia stowarzyszeń, które na co dzień zajmują się kwestią tragicznych wydarzeń w Kielcach oraz pomocy udzielanej Żydom. Czyżby w 2018 roku żołnierz NSZ ratujący Żyda z pogromu nie mógł przejść przez usta pewnych środowisk kreujących własną narrację, w tak wielu punktach tożsamą z propagandą komunistów z 1946 roku?

Fot. Odezwa do ludności z 4 lipca w sprawie sprawców pogromu
Fot. Odezwa do ludności z 4 lipca w sprawie sprawców pogromu

 

 

 


Posted from my blog with SteemPress : http://piewca.pl/?p=2161

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!