"Armaty ukryte w kwiatach" - o muzyce Chopina i muzeum 'Celda de Frédéric Chopin y George Sand' w Valldemossa’ie na Majorce

in pl-artykuly •  9 months ago
Dla Chopina podróż na Majorkę miała być przyjemnym zimowym epizodem. Piękne widoki miały koić jego roztargane serce, a świeże powietrze łagodzić objawy śmiertelnej choroby. Niestety wyprawa przerodziła się w trwającą trzy miesiące mękę. Pogarszający się stan zdrowia, problemy logistyczne oraz wrogie nastawienie mieszkańców Majorki dały się mocno odczuć zarówno Chopinowi jak i George Sand, na zaproszenie której przybył na Baleary.


Źródło: Wikimedia, Creative Commons

Pierwszych kilka tygodni listopada (1838r.), Chopin, Sand i dwójka jej dzieci spędzili w stolicy Majorki – Palmie. Już od samego początku towarzyszyły im problemy. Nigdzie nie mogli wynająć dogodnego lokum, w którym mogliby się na dłużej zatrzymać. Dwa, małe, obskurne i zimne pokoje przy Calle de la Marina, w oknach których na dodatek nie było szyb, to jedyny miejsce jakie udało im się wynająć.

Po kilku dniach polsko-francuska para przeniosła się do oddalonego o kilka kilometrów na północ od Palmy miasteczka Establiments. „Dom Wiatru”, jak nazywała się willa, położony był w urokliwej, wiejskiej scenerii z malowniczym widokiem na pobliskie góry. Sielankowy błogostan trwał mniej niż miesiąc, kiedy to ulewny deszcz podmył willę a ściany wypełniła obrzydliwa wilgoć. Pomimo śródziemnomorskiego klimatu w jakim się znajdowali, grudniowa pogoda zaczęła coraz bardziej doskwierać. Na domiar złego, stan zdrowia Chopina pogarszał się, a miejscowa ludność, w obawie przed zakaźną chorobą wirtuoza, zaczęła w niewybredny sposób domagać się, aby para czym prędzej opuściła ich wioskę.

W pierwszej połowie grudnia, Chopin i Sand z powrotem udali się do Palmy. Udało im się wtedy zdobyć kwaterę, znajdującą się w opuszczonym klasztorze kartuzów w górskiej wiosce o nazwie Valldemossa. Była to iście bajkowa kraina. Piękne wzgórza, skały i doliny. Niestety zima 1838-1839 była wyjątkowo surowa. Lodowaty wiatr z upiornym świstem hulał po surowych, długich korytarzach klasztoru. Dwie cele, składające się z trzech pomieszczeń każda, stanowiły ich jedne schronienie przed mrozem, mgłami, deszczem i burzami gór Serra de Tramuntana.

Depresja i tęsknota za ojczyzną, której Chopin dawał wyraz w swojej muzyce, potęgowane były przez jego zły stan zdrowia, oraz – podobnie jak w Establiments – niełaskawe stanowisko mieszkańców Valldemossa’y. Ich wrogość była nie tylko wynikiem obaw spowodowanych chorobą przybysza, ale także nieobyczajowym usposobieniem Sand. Nosiła ona męskie spodnie i kapelusz, i paliła cygara, co gorszyło zachowawcze, tradycyjne i wiejskie społeczeństwo Valldemossa’y. Sand w swojej książce pod tytułem „Zima na Majorce” nie przebierała w środkach stylistycznych i w lapidarnych epitetach odpłaciła się tubylcom, wyzywając ich od „małpa” i „barbarzyńców”.

Dni mijały a zima nie ustawała. W surowych klasztornych murach – zimnych i ponurych – na przemian z dzikim wiatrem hulała chopinowska muzyka. Fortepian który polski kompozytor wiózł ze sobą z Paryża, ugrzązł gdzieś w zbiurokratyzowanych magazynach urzędów celnych. Ugrzązł jak sam Fryderyk, George i dwójka jej dzieci ugrzęźli z dala od Francji i Polski, trzymani przez siły natury tak mocno, jak woźnica rzymskiego rydwanu ściskał w pięściach uzdę, za którą trzymał konie. 11 lutego 1839 roku, Fryderyk Chopin, George Sand i jej dzieci, udając się do Palmy opuścili Valldemossa’ę. Niespełna dwa tygodnie później przybili do brzegów francuskiej Marsylii, kończąc nieszczęsną w podróż, ale przywożąc z niej coś, bez czego Chopin nie byłby Chopinem, a Polska nie byłaby Polską.

W tym werterowski dla Fryderyka okresie, pełnym goryczy, samotności i zwątpienia, stare, rozgruchotane pianino, na którym pracował w klasztorze, było niczym tępe dłuto w rękach mistrza Berniniego. Do dzieł Chopina, skomponowanych w Valldemossa’ie, w całości bądź częściowo, należą jedne z jego najwyśmienitszych utworów, takich jak Preludia op.28, ale także Polonez c-moll op. 40, Nokturn g-moll op. 37 nr 1, czy Mazurek e-moll op. 41 nr 2. Na Majorce nasz mistrz nanosił także poprawki na słynnego i chyba znanego każdemu z nas (może nie z nazwy, ale na pewno ze słyszenia) Poloneza A-dur op. 40 nr 1. Do dziś, pianino na którym Chopin tworzył i poprawiał swoje dzieła, stoi w muzeum Celda de Frédéric Chopin y George Sand w Valldemossa’ie, które zostało uwożone dokładnie w tej samej celi starego klasztoru kartuzów, w której Chopin mieszkał i komponował.

Dla Roberta Schumana „dzieła Chopina, to armaty ukryte w kwiatach”, więc trzeba też przyznać, że najsilniejsze armaty i najpiękniejsze kwiaty powstały właśnie na Majorce w Valldemossa’ie.

Poniżej galeria zdjęć z muzeum Celda de Frédéric Chopin y George Sand w Valldemossa’ie



03.jpg

04.jpg

05.jpg

06.jpg

07.jpg

08.jpg

09.jpg

10.jpg

11.jpg

12.jpg

13.jpg

14.jpg

15.jpg

@cezarys
fot. zbiór i wykonanie własne

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!