Ospa u dorosłego

in health •  2 years ago

Witam wszystkich!

 Można powiedzieć że wróciłem do żywych. Choć moja twarz wygląda dalej jak świeżo zbombardowany księżyc, lub jak plaster pizzy to jestem w stanie napisać co nie nieco na ten temat. 

Przede wszystkim przekonałem się, że czym człowiek starszy tym ciężej się ospę przechodzi. Co to dokładnie znaczy dowiedziałem się w tym tygodniu. Matematycznie rzecz ujmując ilość bąbli jest wprost proporcjonalna do wieku. Mój mały mając 2 lata miał pewnie około 100 krostek. Ja mając 32 lata mam ich 30x więcej. Goją się o wiele wolniej. Gorączka trzyma mnie o wiele dłużej (on gorączkował 3-4 dni).

Dla przypomnienia mieszkamy w Holandii. Ci co tu są lub byli - to wiedzą jak jest z lekarzami tutaj. 

Ci co nie byli zaraz się dowiedzą ;) 

Namówiony przez moją narzeczoną (która nie mogła znieść mojego biadolenia przez weekend) postanowiłem się wybrać dzisiaj do lekarza. A nuż coś mi przepisze. Albo chociaż jakąś maść poleci... Zadzwoniłem po godzinie 8 rano do recepcji i umówiłem się na 13:30 do lekarza. Jako, że nie mam daleko, wyszedłem 13:25. Dobrze że w poczekalni nie było wiele osób, bo obecnie wyglądam jak nieślubne dziecko Freddyiego Kruegera i tego gościa z Maczety.., jedna babcia rzuciła jedynie lękliwe spojrzenie, po czym zaczęła patrzeć w drugą stronę. Odczekałem parę minut, po czym przyszła pani doktor i zabrała mnie do gabinetu. Tam szybko wytłumaczyłem w czym jest problem (którego btw nie dało się ukryć) i opowiedziałem jakie środki stosuję (te, które zostały mi po moim małym, o czym więcej TUTAJ

Ogólnie pani doktor była bardzo zafascynowana moimi krostami. Fascynacją swoją postanowiła się podzielić ze swoim kolegą po fachu z pokoju obok. I tak stali we dwójkę nade mną i debatowali sobie po holendersku, a ja rozumiałem tak co czwarte słowo. Popatrzyli, pogadali po czym ziomal poszedł do siebie, a ja zostałem z panią doktor. Pani posiedziała na internecie (wiem bo podglądałem :)) i z tego co tam wyczytała wyszło że

nie mogą mi w żaden sposób pomóc...


Żadnych maści, kremików, antybiotyków


Żadnych porad, podpowiedzi, wskazówek....


Także pozostało mi się leczyć samemu. Ale, że za miesiąc Halloween to przebranie będzie jak znalazł hahahah

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
Sort Order:  

Wiem co czujesz i co czuje Twoja narzeczona... mój mąż przechodził ospę po 30tce (zaraził się od siostrzenicy), wysypało go po powrocie ze szpitala, gdzie był leczony na zapalenie płuc. Dobrze, że rozpoznałam krosty bo pewnie pojechalibyśmy z powrotem do szpitala z powodu wysokiej gorączki ;) Będzie dobrze :)

Holenderscy lekarze co paracetamol Ci dali.Ja niedawno miałem półpasiec ból swędzenie że ocipieć idzie a on mi (lekarz) paracetamol żadnej maści nić,tylko rzucił jeszcze,za tydzień przejdzie

·

Dokładnie. Na moje nieszczęście moja lekarka jest na urlopie i dali jakąś stażystkę na zastępstwo. Musiała się skonsultować z drugim lekarzem a ten powiedział że samo przejdzie

·
·

Dobrzy są!Raz miałem zatkane ucho tak samo ból,nic nie słyszałem.Ten mi karze spray do nosa od kataru brać,mówię Mu że ucho mnie boli a nie katar mam,to pomoże.Brałem przeszło po paru dniach,ale czy samo z siebie czy od sprayu to nie wiem

·
·
·

Hahaha... Powiem Ci szczerze, że jeśli moja lekarka jest na służbie to wie jak ze mną postępować. Ja jej mówię co ma zrobić - a ona to robi. Ale reszta jest strasznie oporna..

·
·
·
·

Taki system trochę są pojeb....ni koleżanka poroniła w domu jej siostra zadzwoniła do szpitala nawet nikt nie przyjechał.Pani przez tel.powiedziała dla koleżanki żeby kontrolowała sytuację jak coś się zmieni niech dzwoni nawet nikt nie przyjechał,organizm sam się wyczyści.Dobrze że pojechała do Polski i u nas do lekarza od razu szpital czyszczenie wszystkiego mało zakażenia nie dostała.Tak to jest w Holandii

·
·
·
·
·

Niekiedy to jest dramat... traktują nas jak obywateli 2-ej kategorii. Ale TRZEBA walczyć o swoje. Za każdym razem przebijać mur. Kropla drąży skałę.

·
·
·
·
·
·

Dokładnie to się tyczy pracodawców w sklepie,wszędzie nie można dać sobą pomiatać

Różnica jest taka, że w Polsce byś się nie dodzwonił. A gdybyś sam poszedł, to pewnie na ten dzień już miejsc nie będzie.

·

W Holandii jest takie coś jak Eigen Risico - kwota do której zobowiązujesz się sam płacić za leczenie. Minimum 385e rocznie. Do czego zmierzam - pojechałbym prywatnie, gdyż tak czy siak muszę za to zapłacić. Za tą wizytę też będę musiał zapłacić a wyszedłem z niczym...

W Polsce byś musiał czekać tydzień na wizytę o ile byś się dodzwonił, aby się umówić 😀😀

·

Chyba że poszedłbyś prywatnie...