Drobne naprawy #4
Dzisiejszy wpis to poniekąd kontynuacja i uzupełnienie wpisu dotyczącego wymiany wtyczki sieciowej. Dzisiaj jednak pokaże Wam jak uporać się z przełącznikiem montowanym na przewodzie.
Zapraszam!
Diagnoza
Wczoraj moja żona zauważyła, że lampka wisząca na ścianie zaczęła przerywać. Kilkukrotne przełączenie przycisku spowodowało, że urządzenie zaczęło działać poprawnie, jednak słychać było dość głośne trzaski wydobywające się z przełącznika. Nie pozostało nic innego jak się za niego zabrać :)
Naprawa
Po rozkręceniu ukazał się dość ciekawy widok. Widać było, że względnie niedawno ktoś coś robił przy tej lampce. Jako, że była ona już w mieszkaniu zanim się wprowadziliśmy – nie wiadomo kto wcześniej do niej zaglądał. Spodziewałem się, że zastanę niepobielone końcówki i będę w stanie pokazać Wam co dzieje się z przewodem, który nie jest odpowiednio przygotowany.
A tutaj niespodzianka. Widać, że połączył ktoś dwa różne przewody. Żyła, która była rozłączana w jednym - była pobielona, natomiast w drugim zaciśnięta była tulejka. Można wywnioskować po tym, że robił to jakiś elektryk, gdyż tulejki nie są tak popularne u majsterkowiczów. Być może miał już wcześniej problemy z tym wyłącznikiem :).
Lekko zbity z tropu oglądnąłem wyłącznik, ale brak możliwości dostania się do styków zmusił mnie do jego wymiany. W swoich zbiorach odnalazłem jeden, chociaż to nie był ten o który mi chodziło. Rozwiązanie jakie jest tutaj zastosowane nie jest w pełni odpowiednie do urządzeń tego typu.
Ogólnie rzecz biorąc, w przypadku rozłączania obwodów elektrycznych robi się tak, że rozwiera się zawsze przewód fazowy. W przypadku jednak gdy używamy urządzenia z wtyczką płaską, którą do gniazdka włożyć możemy na dwa sposoby, nigdy nie jesteśmy pewni, że akurat wtyk jest ustawiony tak, że wyłącznik rozwiera odpowiednią żyłę.
Zanim weźmiemy się za montaż wyłącznika warto zorientować się, które styki są rozwierne. Możemy wykorzystać tutaj miernik bądź taki mini wskaźnik napięcia jak na zdjęciu poniżej.
Jest to dość popularne i tanie urządzenie. Pozwala w łatwy sposób sprawdzić obecność napięcia, ciągłość przewodu a także wykryć przewód pod napięciem w ścianie. Całkiem przydatna rzecz przy wieszaniu obrazów :)
Należy pamiętać, że choć końcówka tego przyrządu wygląda jak wkrętak – nie używamy go do wykręcania śrub! W łatwy sposób można go uszkodzić.
Po sprawdzeniu gdzie podłączyć przewód, przykręciłem końcówki pod śrubki. Zastanawiałem się, czy przypadkiem nie odwrócić kolorów, tzn brązowego rozłączać a niebieski pozostawić w całości. Jednak po sprawdzeniu, że niebieski przewód podłączony jest do tej bardziej dostępnej części oprawy, uznałem że tak będzie bezpiecznie. Nawet jeśli na przewód niebieski przyjdzie napięcie, będzie ono odcięte przez przełącznik i w przypadku gdy ktoś będzie chociażby ścierał kurze z lampy nie będzie możliwości przy wyłączonym urządzeniu by dotknął do miejsca gdzie może być napięcie.
Po odpowiednim przymocowaniu przewodów i skręceniu, wyłącznik prezentuje się jak na zdjęciu poniżej :)
Uzupełnienie
Jako uzupełnienie poprzedniego wpisu o wymianie wtyczki chciałem Wam pokazać jak wygląda przewód, który przed podłączeniem do wtyczki nie był pobielony, ani nie była zaciśnięta tulejka.
Jak widać, w miarę upływu czasu miedź zaczęła pokrywać się nalotem. To z kolei spowodowało pogorszenie kontaktu między stykiem wtyczki a miedzianą żyłą. Zaczęło wydzielać się w tym miejscu ciepło, które zagrzało wtyczkę do tego stopnia, że bolec zaczął się wtapiać w plastik i miałem spory problem by go z niej wyciągnąć. Pamiętajmy, że po czasie taka wtyczka może być przyczyną pożaru.
Jako że nie dawało mi spokoju to, że nie mogłem znaleźć wyłącznika, o którym wspominałem na początku wpisu, jeszcze przed samym opublikowaniem artykułu przeszukałem szafkę i znalazłem ten, który początkowo miał zostać zamontowany.
Rozłącznik tego typu ma tą zaletę, że rozłącza dwa przewody równocześnie. Dzięki temu mamy stuprocentową pewność, że nawet gdy odwrócimy wtyczkę w gniazdku, nie będzie możliwości by napięcie pojawiło się na oprawie lampki. Jako, że sam zabieg wiązał się jedynie ze ściągnięciem koszulki termokurczliwej i rozlutowaniu łączonych przewodów, nie będę Was już tym zanudzał :)
Po wymianie sprawdziłem czy nie ma zwarcia, i powiesiłem lampkę na ścianie.
Do ùzdrzeni!
Nie prościej kupić nową lampkę ? ;)
Ha! W tym cała rzecz, żeby próbować naprawiać :) poza tym taka lampka to jednak jakis wydatek w porównaniu z wyłącznikiem, który kupić można za grosze :)
Więcej zabawy jest naprawiając swoje rzeczy, a nie od razu kupując nowe!