Moja historia z gitarą w tle cz 1
Witam wszystkich
Dzisiaj opowiem wam o początkach mojej przygody z muzyką.
Zaczynam właściwie od początku - musimy się cofnąc do mniej wiecej
czasu gdy miałem 15 lat.
Skończyłem wtedy szkołę podstawową i poszedłem do zawodówki.
No wiadomo poznałem masę nowych ludzi, ale to nie o tym mowa ma być.
Poznałem również jednego takieg kolegę, on grał a właściwie zaczynał się uczyć
grać na gitarze - wtedy to właśnie wpadła mi poraz pierwszy gitara elektryczna w ręce.
Spodobało mi się, rodzice co prawda nie kupili mi elektrycznej gitary, natomiast
dostałem polskiego akustycznego Defila. Miłośnicy tych gitar wiedzą o co chodzi. :)
Cały czas zawodówki spędziłem na ogrywaniu podstawowych akordów, uczeniu się, etc.
Po mniej więcej 2-3 latach zaczęlo mi to wychodzić - no i człowiek chciał więcej.
W tamtych czasach łatwo było od kolegów pożyczyć gitarę elektryczną, do tego jakiś wzmacniacz bodajże Regenta 50w basowy, jakaś kostka z przesterem i tak zaczynamy próby w garażu ojca.
Na początku nie szlo to wogóle, graliśmy jakieś głupoty, każdy starał się być tym herosem gitary.
Po jakimś czasie i hektolitrach wypitego alkocholu, zaczęło coś wychodzić i uformował się pierwszy skład zespołu Aquavirge. Graliśmy coś podobnego do Manowaru, tylko że bez wokalu.
Po stworzeniu czterech pięciu utworów, stwierdziliśmy z chłopakami, że czas na podbój Lublina.
I tak oto w roku 1996 13 października zagraliśmy nasz pierwszy koncert w nieistniejący juz klubie Labirynt w Lublinie.
Na koncert nasz i zaprzyjaźnionych zespołów zeszła się masa ludzi co nas podbudowało.
To był fajny moment, gdzie grając balladę i rozpoczynając do niej solówkę nagle widzisz jak zapala się cała sala zapalniczek :)
CDN...