Drogi pamiętniczku...

in #polish9 years ago

praca.jpg
"Ooo Jeeezu aaale mi się nieee chceee"

Słyszę gdzieś za plecami jak tylko wejdę do zakładu pracy.
Ja już tak nie mówię.
Mi też się nie chcę. Nie chciało mi się od pierwszego dnia w pierwszej mojej pracy.
Pracuje od 16 roku życia i ani razu nie poczułem, że mi się chce.

Uważam to za normalne i naturalne.
Nigdy mi się nie chciało wstawać rano i pracować dla kogoś kogo nawet nie znam. Nigdy nie uważałem, że jego sukces czy wyniki firmy są moim sukcesem.
Nigdy tak uważać nie będę bo nigdy tak nie będzie.

"Dziękujemy to nasz wspólny sukces"
CO TO ZA PIERDOLENIE JA SIĘ PYTAM?
Mój sukces to 1800pln raz w miesiącu z tytułu etatu i to co zarobię na giełdzie.
Mój sukces nie ma nic wspólnego z waszym.

Po co tam przychodzisz skoro tak ci się nie chce - ktoś zapyta.
Odpowiedź jest prosta, dla opłacenia rachunków.

  • A lubisz tą pracę?
  • Trudne pytanie... Do pewnego stopnia lubię.
  • Do jakiego?
    Wtedy zawsze mówię, że do miliona złotych.
    Nikt nie rozumie o co mi chodzi i dopytuje.
    Wtedy ja pytam czy lubi swoją pracę? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, pytam czy przychodził by do niej gdyby miał milion złotych na koncie.
    W 90% przypadków odpowiedź brzmi "nie..."

To znaczy, że jeśli lubisz swoją pracę, to tylko trochę i prawdopodobnie tylko dlatego bo masz tam kilku fajnych kumpli i kumpel. Może niektóre ci się podobają i liczysz na jakiś bonus od życia.

Ale z milionem na koncie nie wstawałbyś o 4 rano i nie robił tego co robisz. Bo tego nie lubisz. Bo to co robisz nie jest ważne. Bo gdyby to było ważne, traktowano by Cie inaczej i inaczej by Cie wynagradzano.

  • Nie no co ty! Moja praca jest ważna, jestem piekarzem! Co byś jadł jakbym nie robił chleba?!

Jak to mawia mój przyjaciel "oby chleb był to i gówno będzie.."
Turbiny do rakiet kosmicznych które spawasz na zakładzie, nie są i nigdy nie będą ważne. Tak długo jak to nie będzie TWÓJ zakład.

Czas zrzucić maskę i uświadomić sobie, że 90% ludzi na świecie wstaje rano do pracy, stoi w korkach, i mówi "dzień dobry" szefowi którego nie lubi, tylko dlatego bo ma do zapłacenia rachunki!

Takie są fakty.
Ja nigdy nie potrzebowałem żadnej pracy. Nigdy jakiejkolwiek.
Zawsze potrzebowałem jedynie pieniędzy.
Dla mnie jeśli chodzi o pracę to pieniądze są najważniejsze.
Na drugim miejscu jest zdrowie. A na trzecim miłość.
Bez której liczba pracowników w zakładach na całej planecie malała by z powodu masowych rzeźi...
Pieniądze dają wolność, jeśli nie musisz chodzić do pracy by je mieć to wygrałeś.
Wygrałeś masę czasu który możesz poświęcać rodzinie i swoim pasjom.
Gratuluję jesteś wolnym człowiekiem!

W życiu natomiast hierarchię mam odwrotną.
Miłość, zdrowie, pieniądze.
Nie będę uzasadniał już kolejności bo i tak nikt już tego nie czyta. Ale ma to logiczny powód, na prawdę.

Dlatego system jest tak skonstruowany by tylko mniejszość miała ten milion na koncie.
Dlatego w szkole nie uczy się dzieci o pieniądzu, ekonomii i inwestowaniu. A kierunki studiów z tym związanych są do dupy.

Dlatego zniewala się ludzi kredytami by nie mogli, nie przyjść do pracy...
Wyobrażacie sobie, że pielęgniarki są milionerkami?
Myślicie, że chciało by im się iść rano do roboty zmienić
wasze osrane pieluchy?
Gwarantuje, że pewien procent pielęgniarek by to robił, bo to jeden z tych zawodów do którego trzeba mieć powołanie.
A większość pielęgniarek to anioły!

A lekarze? Leczyli by Was gdyby mogli popijać drinki na ciepłych wyspach? Z pewnością niektórzy z powołania nadal by to robili!
Ale zobaczcie, nie mają małych pieniędzy, a jak często na nich narzekacie...
Im też się już nie chce!

Podsumowując:
Do pracy przychodzę bo nie mam jeszcze miliona na koncie.
Przychodzę tam z uśmiechem, bo tyle ile mam pozwala mi rzucić ją w każdej chwili.
(Poczucie wolności wyboru poprawia jakość życia)
Mam w pracy fajnych ludzi a to też plus.

Na koniec proponuje mały eksperyment.
Zapytajcie znajomych, albo najlepiej przypadkowych ludzi : "kim pan/pani jest?"
Odpowiedzi notujcie i sprawdźcie jak mało jest odpowiedzi w stylu : Polakiem, człowiekiem, szczęśliwym człowiekiem itp.
A jak dużo odpowiedzi będzie zdefiniowanych z zawodem, np.
Ja? Rzeźnikiem, a kolega to policjant, ale po służbie. Na wódkę idziemy.

To nie jest normalne...

Sort:  

Bardzo dobry tekst!
Ostatni akapit od razu mi się skojarzył z filmem Kieślowskiego pt. "Gadające głowy".

Niestety zdecydowana większość ludzi chodzi do pracy, której nie lubi. Część na pewno już do tego przywykła i im to wystarcza, ale jest wielu pracowników, czujących ciągły niedosyt z tego powodu. Tacy to szczególnie muszą się męczyć w swojej pracy...

Poruszyłeś bardzo ciekawy temat. Ludzie chodzą do pracy, bo potrzebują kasy. A jakby każdy miał po milionie na koncie? Czy cała gospodarka by upadła? Nastąpiłby koniec?

Gdyby każdy miał po milionie to chleb kosztował by dwa :D Hahaha

Wydaje mi się że nic złego by się nie stało. 80% ludzi wydała by go w miesiąc (mieszkanie/dom plus dobre auto) i wszystko kręciło by się po staremu ;)
Zapomniałem tam dopisać i o pracoholikach takich jak mój ojciec czy Elon Musk ;)

Coin Marketplace

STEEM 0.04
TRX 0.33
JST 0.079
BTC 62672.39
ETH 1651.10
USDT 1.00
SBD 0.42