Zakochany po uszy
Pojawienie się Mai Plich w życiu Krzysztofa Rutkowskiego zmieniło wszystko. Moim zdaniem poza tym że świata poza nią nie widział stał się bardziej pazerny. Brał wszystkie zlecenia jakie tylko wpadały mu w ręce. W sumie to nie on musiał się martwić jak je wykonać tylko jego ludzie. Najgorsze był zlecenia od ludzi nawiedzonych, twierdzili że sąsiedzi słyszą ich myśli za ścianą, inni widzieli duchy. Na szczęście okazało się że wśród pracowników jest jeden co potrafi rozmawiać z takimi pacjentami i nawet rozwiązywać ich problemy.
W firmie też pojawił się dawny znajomy Rutkowskiego. w zasadzie to dawny klient, który postanowił zacząć pracować w Rutkowski Patrol - Robert Rewiński. Dzisiaj jest redaktorem naczelnym Patriot24 oraz oddany pracownik Rutkowskiego.
Dla mnie ten człowiek ma poważne problemy z psychiką, był bardziej nawiedzony niż Rutkowski. Na początku był zwykłym pracownikiem takim jak ja. Różnica między mną a nim była taka, że ja miałem swój honor i nie wszystkie zlecenia robiłem, on natomiast był wiernie oddany szefowi. Poza tym zwykła wazelina.
Pamiętam jak kiedyś podjąłem rozmowę z Rutkowskim o założeniu gazety i kanału na YT. Parę dni później powstał Patriot24 ale nie ja byłem pomysłodawcą tylko Robert Rewiński. On też założył kanał na YT, ale niestety nie potrafił uruchomić zarabiania. Trochę mnie to zabolało, ja podałem pomysł a on wszedł w spółkę z kimś takim jak Rewiński.
Rewiński poczuł się w firmie jak guru, panoszył się, wydawał polecenia i rozkazywał. Rutkowski przymykał na to oko, aż nie trafiło na mnie. Ja też miałem już dobrą pozycje w firmie, byłem dobrym obserwatorem, poprawiałem sprawy spieprzone przez innych, nie było dla mnie "nie da się", Robiłem też za technicznego, obsługiwałem sprzęt, zakładałem i monitorowałem Gps-y, obsługiwałem sprzęt do wykrywania podsłuchów i robiłem filmy na YT. Miałem swoją pozycję i podlegałem tylko Rutkowskiemu i dyrektorowi.
Którejś pięknej zimy byłem na kilkudniowej obserwacji na Podlasiu, o 7 rano zadzwonił Rewiński i zaczął mi wydawać polecenia:
- masz natychmiast ruszyć do Wrocławia i będziesz nagrywał film na konferencji,
- Robert pocałuj mnie w dupę, polecenia przyjmuje tylko od szefa i dyrektora,
- Ale to jest polecenie szefa i masz natychmiast je wykonać,
- ale Ty masz świadomość gdzie ja jestem i co robię?
- a co mnie to obchodzi, masz na 14 być na konferencji.
Odłożyłem słuchawkę, zadzwoniłem do szefa, on oczywiście nie odebrał. Rutkowski rzadko wstawał tak rano, więc od razu wiedziałem że Rewiński kłamie. Nie ruszyłem się z miejsca, prowadziłem ważną dla szefa obserwację, nie miałem zamiaru odkrywać swoją pozycję.
Około 9 oddzwonił do mnie Rutkowski:
- co tam przyjacielu się stało?
- w zasadzie nic, tylko mam pytanie od kiedy to ja przyjmuje polecenia od Rewińskiego?
- od nigdy Ty podlegasz tylko mnie i dyrektorowi, a co?
Opowiedziałem mu o tym co kazał mi redaktorek Patriot24. Rutkowski aż się zagotował, rozłączył się i zadzwonił do niego. Chłopaki opowiadali jak Robercik robił się blady jak ściana i stał prawie na baczność. To był mój pierwszy konflikt z Robertem Rewińskim. Tych konfliktów było znacznie więcej, nie które skończyły się prawie rękoczynami. Ale o tym w innych blogach.
Rutkowski zrobił zebranie w garażu, wrócił do tematu wyciekających informacji z firmy. Tym razem wskazał Mańkę jako sprawczynie. Kiedy zaprzeczyła Rutkowski powiedział:
- tylko Ty i ja wiedziałaś o pewnych sprawach, zadzwonił do mnie redaktor Faktów i centralnie mnie o to wypytał. To albo komuś powiedziałaś w firmie albo sama to powiedziałaś. Jeśli komuś powiedziałaś to teraz masz okazję powiedzieć komu.
W ten sposób Mańka opuściła szeregi Rutkowski Patrol, a ja mogłem pracować sam.
W następnym blogu: "Niech pan włoży durszlak na głowę"
Fajnie się to czyta. Dla mnie Rutek od zawsze był psychicznym bufonem. Ale Twoje opowieści są jak z telenoweli ;)
dla mnie też :)