Gdzie dowódca? Cz. 1

in #polish7 years ago

Czy kiedykolwiek słyszeliście o tym żeby dowódca który był odpowiedzialny za akcję którą sam osobiście "obmyślił" zostawił swoich podwładnych na miejscu a sam opuścił posterunek i pojechał do domu bo ma coś ważnego do zrobienia? Otóż ja brałem udział w takiej akcji i sam na oczy nie mogłem uwierzyć, kiedy zobaczyłem dowódce odjeżdżającego w siną dal z miejsca akcji.
plich2.jpg
zdjęcie: google.pl

Oczywiście pisze tu o Mai Plich, pani psycholog, pani detektyw, modelka i kobieta sukcesu.
Rutkowski ściągnął wszystkich do garażu na naradę przed ważną akcją. Nikt nie wiedział o co chodzi. Na miejscu czekali na nas dyrektor, Maika i sam Krzysztof. Okazało się że akcja ma mieć miejsce w Łodzi i przeprowadzona ma być pod dowództwem Maiki, która miała wprowadzić nas w sprawę na miejscu.
Ruszyliśmy na dobrze znane mi osiedle mieszkaniowe. Niedaleko był mój rodzinny dom, okolicę miałem w jednym palcu, ale postanowiłem się nie wychylać.

Pierwsze komendy
Zaparkowaliśmy dwie ulice wcześniej. Dowiedzieliśmy się że chodzi o gościa poszukiwanego listem gończym, który mieszka w jednym z bloków i według informatora pojawia się to co dwa dni, sprawdzając czy wszystko w porządku jest z jego mieszkaniem. Poszukiwany miał mieszkać w środkowej klatce i przyjeżdżać rowerem. mógł przyjechać tylko z trzech kierunków.
Na akcję przyjechaliśmy trzema samochodami. Po 4 ludzi na dwa auta i jeden samochód dla dowódczyni. Po przedstawieniu nam wytycznych, Maika zapytała nas czy mamy jakiś pomysł na zatrzymanie gościa. Parsknęliśmy śmiechem. To miał być ten plan dowódcy? Któryś z nas odpowiedział:
- przecież to ty masz mieć plan, to rozkazuj.

Mam plan
Majka w końcu wpadła na genialny pomysł. Ona usiadła na ławce na pobliskim placyku zabaw dla dzieci, ja z 3 innymi miałem stać Fordem Transitem na wprost klatki schodowej i druga załoga stać obok placyku zabaw tak żeby widzieli dowódcę. Dwóch ludzi miało chodzić po osiedlu i wtopić się w tłum. "Wtopić się w tłum", jaki k....a tłum? Osiedle było dość stare to i mieszkańcy w wieku od 60 do 80 lat i trochę młodych ludzi. Tłum stanowili mieszkańcy w liczbie max 10 osób na raz na osiedlu. No cóż rozkaz to rozkaz. Akcję na miejscy zaczęliśmy od 9 rano. Problemy zaczęły się koło południa. Upał i czarny Transit oraz jakieś 60 stopni w środku. Bez picia, jedzenia i możliwości załatwienia potrzeb. Oczywiście Pani Detektyw siedziała sobie w słoneczku i opalała się nawet nie obserwując co się dzieje. Wszyscy wyglądaliśmy jak policjanci po cywilnemu. Nie wróżyłem tej akcji powodzenia.

Około 14 zadzwonił Rutkowski i zapytał czy wszystko gra, opowiedziałem mu jak wszystko gra. On odpowiedział:
- ze skargami do Maiki ona kieruje tą akcją.

Myślałem że mnie szlag trafi, wszyscy bluźniliśmy na czym świat stał.

Na pastwę losu
Około 15 zwróciłem uwagę że Maika zniknęła. Przez radio dowiedzieliśmy się że nasza dowódczyni pojechała do domu bo musi Krzysia z przedszkola odebrać bo opiekunka nie zdąży. Na dowidzenia powiedziała:
- musicie poradzić sobie sami.

Byliśmy głodni, zmęczeni i wkurwieni. Zaczęliśmy chodzić po kolei za potrzebą. Zadzwoniłem do rodziców z prośbą o kanapki dla wszystkich z dostawą na miejsce akcji. Kiedy tata je przywiózł pokręcił głową i odjechał nie komentując tego.
Około 18 zadzwonił Rutkowski i kazał się rozjechać do domów i naszykować na jutrzejszą powtórkę.

CDN....

Sort:  

To brzmi jak dobry materiał do n-tej części "Akademii policyjnej"...

Posted using Partiko Android

!tipuvote 0.5 hide

Nie ma jak profesjonalnie zorganizowana akcja.

Coin Marketplace

STEEM 0.04
TRX 0.33
JST 0.095
BTC 62257.31
ETH 1742.66
USDT 1.00
SBD 0.39