Daj jakieś zdjęcia Pakulca, chętnie poznam Twojego ulubieńca :P
Psy po przejściach są bardzo nieufne ale i pełne nadziei, że te przejścia już się nie powtórzą.
Kiedy pracowałam w schronisku, jako lekarz, trafiła do nas malutka sunia, (pojechaliśmy na zgłoszenie) która została wrzucona do studzienki kanalizacyjnej, zapakowana w jakąś torbę.
Jak ona się bała, kuliła się i trzęsła, pokazywała zęby nie dlatego, że chciała gryźć, tylko ze strachu, żebyśmy jej krzywdy zrobili, bo ona już krzywd miała dosyć.... Była śliczna, drobna, długowłosa, mała, do 10 kg.
Siadałam na progu boksu, w którym była (o koce i kołdrę pracownicy zadbali), a ona pomalutku wychodziła z kąta, wąchała moją rękę, trzeciego dnia pozwoliła się pogłaskać. Czwartego dnia rozmerdana i uśmiechnięta cała bawiła się jak każdy mały psiak. Chyba zapomniała o fatalnej przeszłości. Zdobyła serce jednego z pracowników, Tomka, który ostatniego dnia kwarantanny adoptował ją. Tomek dzielił sie opowieściami o niej, że cudna, kochana, rodzice jego są zapatrzeni w nią itp. To było z 15 lat temu, więc suni dziś już nie ma, ale żyła z Tomkiem i jego rodzicami jak, nie przymierzając, pączek w maśle <3
oj Ty Dyziu Ty
jak Dyzia coś napisze, to jest napisane.
(dziewucho, lubię Cie coraz bardziej)
jak napisałaś o tym spojrzeniu prosto w oczy, to mi się przypomniało jak rozkminiałam jako całkiem młode dziewczę, słowa piosenki: "małpa i ja" bajmu.
i faktycznie,
to że zwierzaki potrafią patrzeć, tak długo i uważnie prosto w nasze oczy (a nie w mankiet, kolano, okolice szyi - serio jako dziecko zastanawiałam się skąd kot wie, gdzie ja mam oczy (crazy, wiem :),
i że w tych ich oczach wyczytasz wszystko: smutek, żal, radość, gniew, wdzięczność, współczucie itd;
wszystkie te znajome nam skądinąd uczucia..
zatem ten fakt był jednym (z wielu, wielu innych, późniejszych) argumentów, które sprawiły, że nie potrafię zjeść niczego co ma oczy, uczucia i bijące serce.
miałam 15 lat gdy to zrozumiałam (i wywaliłam mięcho won z mojego życia), i tak mi już zostało.
To prawda, psy są przecudowne, a te skrzywdzone są wyjątkowo wdzięczne. Moj Leoś co mamy go w domu tymczasowym też jest niesamowitym zwierzakiem i daje nam bardzo dużo szczęścia. Nie wiem czy czytałaś mojego posta o Rockim, którego już nie ma... też miał nieciekawy początek, a był dla mnie najwspanialszy...
Jestem zdania, że takie zwierzaki co miały już w życiu ciężko są najlepszymi przyjaciółmi, ale z drugiej strony nie wiem jakie są te z hodowli czy po prostu z normalnych domów.
Chyba każdy pies lubi piłki? Miałem kilka i każdy z nich gnał do piłki. Obecnie posiadam najbardziej najwierniejszego jakiego miałem chyba. Kto kol-wiek próbuje krzyknąć na mnie musi przejść zderzenie z 47kg pierw staje obok i głośno szczeka na tego co krzyknął. Ciekawi mnie skąd ten nawyk...
Daj jakieś zdjęcia Pakulca, chętnie poznam Twojego ulubieńca :P
Psy po przejściach są bardzo nieufne ale i pełne nadziei, że te przejścia już się nie powtórzą.
Kiedy pracowałam w schronisku, jako lekarz, trafiła do nas malutka sunia, (pojechaliśmy na zgłoszenie) która została wrzucona do studzienki kanalizacyjnej, zapakowana w jakąś torbę.
Jak ona się bała, kuliła się i trzęsła, pokazywała zęby nie dlatego, że chciała gryźć, tylko ze strachu, żebyśmy jej krzywdy zrobili, bo ona już krzywd miała dosyć.... Była śliczna, drobna, długowłosa, mała, do 10 kg.
Siadałam na progu boksu, w którym była (o koce i kołdrę pracownicy zadbali), a ona pomalutku wychodziła z kąta, wąchała moją rękę, trzeciego dnia pozwoliła się pogłaskać. Czwartego dnia rozmerdana i uśmiechnięta cała bawiła się jak każdy mały psiak. Chyba zapomniała o fatalnej przeszłości. Zdobyła serce jednego z pracowników, Tomka, który ostatniego dnia kwarantanny adoptował ją. Tomek dzielił sie opowieściami o niej, że cudna, kochana, rodzice jego są zapatrzeni w nią itp. To było z 15 lat temu, więc suni dziś już nie ma, ale żyła z Tomkiem i jego rodzicami jak, nie przymierzając, pączek w maśle <3
https://steemit.com/polish/@dyzia/nie-kupuj-adoptuj mówisz i masz, oto moje bydle :D
Pięęęęękny, bjuuuuutiful :)
oj Ty Dyziu Ty
jak Dyzia coś napisze, to jest napisane.
(dziewucho, lubię Cie coraz bardziej)
jak napisałaś o tym spojrzeniu prosto w oczy, to mi się przypomniało jak rozkminiałam jako całkiem młode dziewczę, słowa piosenki: "małpa i ja" bajmu.
i faktycznie,
to że zwierzaki potrafią patrzeć, tak długo i uważnie prosto w nasze oczy (a nie w mankiet, kolano, okolice szyi - serio jako dziecko zastanawiałam się skąd kot wie, gdzie ja mam oczy (crazy, wiem :),
i że w tych ich oczach wyczytasz wszystko: smutek, żal, radość, gniew, wdzięczność, współczucie itd;
wszystkie te znajome nam skądinąd uczucia..
zatem ten fakt był jednym (z wielu, wielu innych, późniejszych) argumentów, które sprawiły, że nie potrafię zjeść niczego co ma oczy, uczucia i bijące serce.
miałam 15 lat gdy to zrozumiałam (i wywaliłam mięcho won z mojego życia), i tak mi już zostało.
a Pako jest super gościu!
Ja Ciebie też lubię!
Ale mięsa nie umiem nie jeść :(
Super art. Pozdrawiam razem z Brandi.
To prawda, psy są przecudowne, a te skrzywdzone są wyjątkowo wdzięczne. Moj Leoś co mamy go w domu tymczasowym też jest niesamowitym zwierzakiem i daje nam bardzo dużo szczęścia. Nie wiem czy czytałaś mojego posta o Rockim, którego już nie ma... też miał nieciekawy początek, a był dla mnie najwspanialszy...
Jestem zdania, że takie zwierzaki co miały już w życiu ciężko są najlepszymi przyjaciółmi, ale z drugiej strony nie wiem jakie są te z hodowli czy po prostu z normalnych domów.
Tak coś w tym jest obecnego mam porzuconego względów przepukliny. A wystarczyło zadbać o psa należycie.
Chyba każdy pies lubi piłki? Miałem kilka i każdy z nich gnał do piłki. Obecnie posiadam najbardziej najwierniejszego jakiego miałem chyba. Kto kol-wiek próbuje krzyknąć na mnie musi przejść zderzenie z 47kg pierw staje obok i głośno szczeka na tego co krzyknął. Ciekawi mnie skąd ten nawyk...
47 kg? To niewiele mniej ode mnie :D
To nic w porównaniu do psa siostry Leonbergera który wagę ma większą nie wiem ile teraz ale się śmieje że to kucyk...
Nie wyobrażam sobie gdyby psów nie było. Kto by wtedy był najlepszym przyjacielem? Pozdrawiam.