My love Edward Norton ...
Podobno marzenia się spełniają... Moje spełniło się częściowo. Namalowana przeze mnie koszulka trafiła do Edwarda, więc połowa marzenia się spełniła, jednak nie udało się z nim spotkać i zrobić pamiątkowego zdjęcia. Nadal jednak marzę, że gdzieś kiedyś mi się uda. I spotkam go i przypomnę 'Witaj Edwardzie, pamiętasz koszulkę ręcznie malowaną, którą dostałeś w Polsce? Była ode mnie. Rozmawialiśmy nawet przez okno :) " Poniżej kilka zdjęć z tego wyjątkowego dnia i rozmowy 'przez okno' <3






Wow, koszulka jest piękna! Zazdroszczę talentu i gratuluję spełniania "połowy" marzenia;) trzymam kciuki aby w przyszłości udało się również spotkanie. Zajmujesz się zawodowo malowaniem na koszulkach? To musi być ciekawe zajęcie.
Dziękuję :) Trochę przez przypadek ale stało się to moją pracą :)
Beautiful insights :)
<3
Fajny pomysł z tymi koszulkami, podoba mi się :)